REKLAMA


 

REKLAMA


 

Nabożeństwo majowe w Strzałkach (parafia Żdżary) Nabożeństwo majowe w Strzałkach (parafia Żdżary) Jacek Jackowski

Obawiam się, że rejestruję coś, co być może za chwilę przestanie istnieć. Ale liczę na młode pokolenie, które musi dostrzec piękno i wartości tkwiące w kulturze i religijności ludowej - mówi Jacek Jackowski


Jackowski_Jacek

Naszym rozmówcą jest Jacek Jackowski
Instytut Sztuki, Polska Akademia Nauk, Warszawa
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  

 

Mgr Jacek Jackowski jest absolwentem muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego i Akademii Muzycznej  im. Fryderyka Chopina (obecnie Uniwersytet Muzyczny). W Instytucie Sztuki PAN kieruje Zbiorami Fonograficznymi.

 

 


Academia: Co znajduje się w archiwum nagrań dźwiękowych w Instytucie Sztuki PAN?

Jacek Jackowski: Mamy jedną z największych na świecie kolekcji muzyki tradycyjnej. Tworzymy ją od połowy lat 40. ubiegłego wieku, a obecnie digitalizujemy. To 150 tysięcy pojedynczych pieśni czy melodii, w tym współczesne nagrania, których najnowszej części jestem autorem. Koncentruję się na Mazowszu (m.in. Łowickie, Rawskie, Kurpie, Garwolińskie, Grójeckie, Mazowsze północne). Ale ciekawe są dla mnie też inne regiony kraju.

 

Interesuje pana tradycyjna muzyka religijna. Panuje przekonanie, że ten rodzaj folkloru zanikł w praktyce. Pana badania przynoszą dowody na to, że tradycja jest wciąż żywa.

Cóż, nie ma już na przykład wesel z przyśpiewywaniem, z oczepinami. Repertuar współczesnych zespołów weselnych nie ma nic wspólnego z pieśnią tradycyjną. Obyczajem szczątkowym są już choćby archaiczne wykonywania różańca śpiewanego. Jednak wystarczy pojechać na wycieczkę w okolice Otwocka, Kołbieli, Grójca, Garwolina, żeby się przekonać, że mimo wszystko tradycja trwa. Wprawdzie można by uznać, że jest to jej faza schyłkowa, bo osoby biorące udział w nabożeństwach majowych to w większości starsze panie. Ale w wielu miejscach widać też młodzież, a nawet dzieciaki.

 

Jaki repertuar obowiązuje podczas tych nabożeństw?

Dawny. Taki, którego się od dłuższego czasu nie śpiewa w kościele, który niejednokrotnie funkcjonuje tylko w zbiorach pieśni, odpisach czy drukach ulotnych pochodzących np. z XIX w. Wykonawczynie albo mają teksty po prostu w głowach, albo zapisane ręcznie w zeszytach. To jest czasami niesamowite: postać z kreskówki na okładce, a w środku XVIII-XIX-wieczny czy jeszcze wcześniejszy repertuar.

 

Bada pan również tradycje religijne pod kątem instrumentologicznym.

Zajmowałem się m.in. tematem bicia w kotły na procesjach eucharystycznych takich jak rezurekcja czy Boże Ciało. Poza tym interesowała mnie pobożność pasyjna, a zwłaszcza muzyczna aktywność ludowa w Wielki Czwartek, Piątek, Sobotę. I pewnego razu w Złakowie Kościelnym ksiądz proboszcz, bardzo zadowolony z tego, że interesują mnie lokalne tradycje, zaproponował: „Proszę pana, a czy pan by nie przyjechał na „prześpiewy?”. Zaintrygowany pojawiłem się tuż przed Wielkanocą w Złakowie, wyposażony w sprzęt do nagrywania.

Procesja z kotłem, Złaków Kościelny. Fot. Jacek Jackowski 

Czego był pan świadkiem?

Po liturgii Wielkiego Piątku, czyli złożeniu Najświętszego Sakramentu w monstrancji do grobu, w kościele byli zgromadzeni ludzie – jak się później okazało, grupa, która ten obrzęd kultywuje „od zawsze”. Kobiety siedziały w prawej nawie (patrząc od wejścia), a mężczyźni w lewej. Jeden śpiewak (zmarły w ubiegłym roku Stanisław Żaczek) intonował pieśni. Podejmowali je najpierw mężczyźni, a powtórzenie refrenu lub drugą zwrotkę śpiewały kobiety. I tak na zmianę. Dlatego prześpiewy. Co ciekawe, tę nazwę spotkałem tylko w Złakowie. Ale nagrać taki obrzęd udało mi się dotychczas w kilkunastu miejscowościach. W toku wywiadów dowiedziałem się, że to trwa do godz. 1-2 w nocy. To więc długotrwały kontemplacyjny śpiew, do którego mogą się dołączać osoby, które przychodzą na adorację.

 

Czy na prześpiewy składają się wyłącznie pieśni pasyjne?

Tak, to jest repertuar wielkopostny i pasyjny, który wyszedł już właściwie z użycia kościelnego. Jakieś jego ślady możemy jeszcze znaleźć we współczesnych śpiewnikach, ale najwyżej 3 zwrotki. Tymczasem oni śpiewają oryginalne pełne wersje, po kilkanaście, nawet po kilkadziesiąt zwrotek. To tak, jakby wykonawcy nie ulegli ruchom i przemianom w stylistyce muzyki kościelnej. I – co dla mnie najważniejsze – w tym zwyczaju nie uczestniczy ani ksiądz, ani organista. To całkowicie ludowa inicjatywa.

 

I śpiewa się a capella?

Oczywiście. Jednym z moich prawdopodobnych wytłumaczeń tego zwyczaju jest to, że w kulturze ludowej Wielki Piątek był postrzegany jako bardzo szczególny dzień w roku, kiedy Ten, do którego można się zawsze zwrócić o pomoc, który opiekuje się ludźmi, zostaje zabity i złożony w grobie. I, podobnie jak w ludzkim wymiarze, należało czuwać przy zmarłym. I tu widać wyraźną różnicę, bo to nie On potrzebuje naszej ziemskiej pomocy, eskorty na tamten świat, tylko my czujemy się opuszczeni i zagrożeni. Zwykła śmierć w kulturze ludowej była kwestią kontaktu świata ludzkiego i niebieskiego. Natomiast tego dnia umiera Bóg. A śmierć Boga to czas, kiedy wychodzą na zewnątrz złe moce. Czarownice, diabły, wszelkie licha miały moment, w którym mogły dokuczyć ludziom bezkarnie. Świątynia jako strefa sacrum była postrzegana jako bezpieczna. A potężny śpiew to akustyczne zakreślenie przestrzeni, do której złe moce już nie miały wstępu. Tu widać nakładanie się na idee katolickie myślenia i symboliki rdzennie ludowej, jeszcze przedchrześcijańskiej. Niektórzy badacze łączą procesje z obrzędowym tańcem w kole, który był podkreśleniem, że to, co wewnątrz, jest nasze, uświęcone i bezpieczne, a to, co na zewnątrz – niebezpieczne. Ruch procesyjny, który wychodzi z kościoła i wraca do niego, można również interpretować w tych kategoriach. I wiele wskazuje na to, że hałas obrzędowy – np. kotły w czasie procesji, wielkopostne kołatki, klekotki – miały poszerzać zasięg uświęcenia do każdego miejsca, do którego dobiegał dźwięk. 

„A lud wiejski, w łzach, żałobie/Przy Chrystusa klęcząc grobie,/Kantyczkowe śpiewa pieśnie./I ten prosty naród wierzy/W Chrystusowe Zmartwychwstanie…/ Lecz nim jasne słonko wstanie,/Wprzód wypłakać się należy…”.  (Władysław Syrokomla). Na zdjęciu: Wielki Piątek w Kocierzewie. Fot. Jacek Jackowski 

Wróćmy do kwestii historycznych. Czy można dotrzeć do źródeł tej muzyki?

Przeszukuję literaturę etnomuzykologiczną i etnograficzną w poszukiwaniu jej pochodzenia. I nie spotkałem się z pracami poświęconymi ściśle tym zagadnieniom. U Kolberga na przykład, jeśli jest opis wesela, to zawsze uwzględnia przygotowania w domu, czyli np. zrękowiny, rozpleciny, przyjazd młodego, błogosławieństwo, wyjazd do kościoła. I w tym momencie opis płynnie przechodzi do wyjścia z kościoła i tańców w karczmie itd. O tym, co się dzieje w świątyni, w zasadzie nie ma informacji. I tu mamy problem ze źródłami.

 

Jakie zatem możliwości ma badacz?

Trochę informacji przynosi historia liturgii, a także socjologiczna czy etnograficzna analiza religijności i pobożności ludowej. Pokaźny zasób wiedzy daje historyczna prasa katolicka. Tyle że trzeba to sobie samemu „poskładać” w zasadzie ze wzmianek. Na przykład dlaczego w przypadku ludowej muzyki religijnej odwołujemy się często do średniowiecza czy do baroku? Po pierwsze, już od schyłku średniowiecza z polską pobożnością bardzo ściśle wiązał się nurt doloryzmu, czyli opłakiwania, upatrywania w cierpieniu Boga cierpienia człowieka. To mistyka m.in. Franciszka z Asyżu, a także późniejszy nurt ignacjański. Postrzeganie subiektywne Boga już nie jako pantokreatora, tylko po prostu Boga człowieka, który umarł śmiercią ludzką, zabity przez ludzi, odżyło w XVII wieku. Powrót znanych od średniowiecza form i praktyk pasyjno-pokutnicznych przypadł właśnie na czas kontrreformacji. To początek tak charakterystycznych dla polskiej religijności kapliczek, kalwarii, procesji itp. Po drugie istotne były XVII--wieczne bractwa, które powstały na kanwie kontrreformacji i łączyły zarówno szlachtę czy koronowane głowy, jak i zwykłych mieszczan, a nawet chłopów. Cechą charakterystyczną wielu z nich były praktyki pasyjne czy pokutnicze związane ze współcierpieniem, współodczuwaniem według idei Confraterni Compassionis. Najstarsze pieśni wykonywane przez czuwających przy Grobie Pańskim sięgają repertuarowo właśnie tych czasów, ideowo zaś możemy mówić o początkach pobożności sięgając nawet do czasów pierwszych chrześcijan.

 

Jak idea współcierpienia szerzona przez bractwa przekładała się na ludową pobożność?

Oczywiście obecnie już nie ma biczowników, ale jeszcze w ubiegłym stuleciu ludowi śpiewacy wykonywali przy Grobie kilkudziesięciozwrotkowe, długie pieśni, w których ludzie, tak jak Mater Dolorosa, opłakiwali i kontemplowali kolejne rany Chrystusa i łączyli się w tym żalu z całym światem, z całą naturą. Uważam, że śpiewy te wiążą się z ideą compassione, czyli litości, współcierpienia. Nawet ukułem w swoich pracach pojęcie współcierpienia śpiewem. Podkreślmy raz jeszcze znaczenie kalwarii, dróżek, ruchu pielgrzymkowego. Kalwarie dawały możliwość zastępczej pielgrzymki do Ziemi Świętej, na którą nie każdego przecież było stać. Dzięki nim człowiek mógł fizycznie przejść drogę krzyżową, spełnić potrzebę bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Ten kontakt stał się pełniejszy także z tego względu, że pomimo restrykcji Soboru Trydenckiego ocalało wiele zwyczajów i obrzędów paraliturgicznych, a przede wszystkim zachowało się sporo repertuaru w języku narodowym, a prosty szlachcic czy chłop musiał się wyśpiewać po swojemu, musiał rozumieć słowa własnej modlitwy. Popularne stały się wtedy pasje wielogłosowe będące artystycznymi opracowaniami tekstów łacińskich, w których jako intermedia pojawiały się pieśni w języku polskim. Dotychczas pasje pisane na zespoły śpiewacze i instrumenty były poza zasięgiem przeciętnego wiernego. To były bardziej koncerty, które miały skłaniać ku pobożności.

 

Intermedia po polsku mógł wykonywać lud?

Tak. Tym bardziej że były także prostsze muzycznie niż inne elementy pasji. Intermedia nazywano planktami – od planctus, co oznacza płacz, żal po stracie bliskiej osoby. Intrygująca jest historia planktu „Płaczcie Anieli, płaczcie Duchu święty” z XVIII-wiecznej pasji niejakiego Kotowicza. To rodzaj planctus naturae – w 25 zwrotkach po śmierci Chrystusa płaczą tu góry, pagórki, jeziora, rzeki, lasy... Jest on śpiewany do dzisiaj.

 

Pasje w ówczesnej formie nie przetrwały, a plankty tak? Dlaczego?

W momencie utraty niepodległości nastąpiły kasaty, upadki majątków zakonnych, klasztornych, kolegiackich, katedralnych. Zaczęło się wielkie oszczędzanie i celebracje wielkopostne na takim poziomie artystycznym, na jaki można było sobie pozwolić, kiedy się opłacało solistów i chóry, nie mogły być utrzymane. Ale plankty śpiewał lud. Ludzie prości wierzyli, że szczególny czas musi być wypełniony wzniosłą pieśnią.

 

Czy nie ma pan poczucia, że rejestruje coś, co być może za chwilę przestanie istnieć?

W przypadku ludowych pieśni pasyjnych obawiam się, że tak właśnie jest, ale liczę na młode pokolenie, które musi dostrzec piękno i wartości tkwiące w kulturze i religijności ludowej.

 

Rozmawiała Anna Zawadzka

 

 

Chcesz wiedzieć więcej?

Jackowski J. (2006). Pieśni wykonywane podczas czuwania przy Grobie Pańskim w Wielki Piątek w Złakowie Kościelnym i Kocierzewie (Łowickie). Twórczość Ludowa, nr 1-2 (61), 15-19.
Mrowiec K. (1968). Pasje wielogłosowe w muzyce polskiej XVIII wieku. Kraków: PWM
Nowak-Dłużewski J. (Red.). (1977). Polskie pieśni pasyjne: Średniowiecze i wiek XVI. Warszawa: Pax.
http://www.ispan.pl/pl/o-instytucie-sztuki-pan/biogramy-pracownikow-naukowych/mgr-jacek-jackowski


© Academia nr 3 (35) 2013

Oceń artykuł
(2 głosujących)

Tematy

agrofizyka antropologia jedzenia antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finanse finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geografia geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria inżynieria materiałowa inżynieria żywności język językoznawstwo kardiochirurgia klimatologia kobieta w nauce komentarz komunikacja kooperatyzm kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura literaturoznawstwo matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia na czasie nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 oceanografia ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleogeografia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt punktoza Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl