REKLAMA


 

REKLAMA


 

Polacy pozytywnie przyjmują sukcesy sportowe, artystyczne, naukowe, czyli takie, gdzie ważne są kompetencje osób, które je odnoszą. Na zdjęciu Adam Małysz Polacy pozytywnie przyjmują sukcesy sportowe, artystyczne, naukowe, czyli takie, gdzie ważne są kompetencje osób, które je odnoszą. Na zdjęciu Adam Małysz BE&W

O tym, czy Polacy cenią sukcesy i od czego zależy ich akceptacja ludzi je odnoszących, opowiada psycholog prof. dr hab. Bogdan Wojciszke


Wojciszke_Bogdan

Naszym rozmówcą jest
Bogdan Wojciszke

Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  


Academia: Czy Polacy cenią sukces i ludzi sukcesu?

Bogdan Wojciszke: Problem polega na tym, że Polacy mają ambiwalentny stosunek do sukcesu, to znaczy mają pozytywny stosunek do sukcesu jako takiego, a negatywny – wobec cudzego sukcesu. Z jednej strony jest tak, że do ludzi sukcesu podchodzi się z pewnym dystansem, ale i z uszanowaniem, ale temu szacunkowi towarzyszy antypatia, przekonanie, że jednak sukces jest moralnie podejrzany. On jest w oczach Polaków świadectwem sprawności i kompetencji ludzi, którzy sukces osiągnęli, ale jest też świadectwem ich braku moralności. Czyli wyraźnie ocena przebiega inaczej, jeśli mówimy o wymiarze sprawności, a inaczej, gdy oceniamy moralność ludzi sukcesu.

 

Jakie rodzaje sukcesu Polacy są w stanie przyjąć pozytywnie?

Sportowe, artystyczne, naukowe, czyli takie, gdzie ważne są kompetencje osób, które je odnoszą. Natomiast sukces materialny budzi niechęć, bo nasze społeczeństwo było przez bardzo długi czas pod wpływem retoryki równościowej, do której przyzwyczajał i komunizm, i katolicyzm. Do 1989 roku średnia płaca inżyniera i średnia pensja robotnika różniły się w niewielkim stopniu – i to na korzyść robotnika. Taka była rzeczywistość i z trudem z tego wychodzimy.

Trochę inaczej o tym problemie myślą ludzie, którzy pracują w prywatnych korporacjach. Ci ludzie widzą wyraźnie, że sukces jest usprawiedliwiony, trzeba po prostu na niego zapracować, zasłużyć. Natomiast wszystko to, co wiąże się z instytucjami państwowymi, a to jednak jest bardzo duży obszar życia w Polsce, ma inny charakter. Sukces jest mniej zauważalny, bo nie przekłada się na zarobki. Na przykład na uniwersytecie państwowym istnieją sztywne siatki płac i nie wiążą się z indywidualnymi sukcesami pracowników. W Stanach Zjednoczonych pracownicy naukowi płace negocjują. W Polsce w sektorze państwowym jest „urawniłowka” i ona jest bardzo głęboko zakorzeniona w polskiej duszy: że tak właśnie jest dobrze i sprawiedliwie.

 

A jak jest z sukcesami polskich przedsiębiorców? Lubimy ich bogactwo czy nie?

Ono budzi dużo niechęci. Jest to związane zarówno ze skłonnością do oceny bogactwa zgodnie z naszymi zakorzenionymi wyobrażeniami o tym, co sprawiedliwe, a co nie w wymiarze dochodów, ale też z niejasnościami pojawiającymi się na styku przedsiębiorca-państwo. Z jednej strony jest tak, że różne urzędy państwowe, np. podatkowe, mogą bezkarnie zniszczyć przedsiębiorcę i nie wiąże się to z odpowiedzialnością osobistą urzędników. Dużo się o tym pisze, ale niewiele zmienia. W związku z tym Polacy uważają, że sukces materialny jest moralnie podejrzany, bo ich zdaniem sama ciężka praca nie wystarcza do odniesienia sukcesu. Jasne, widzą, że trzeba mieć talent, trzeba mieć pomysł na biznes. Ale jest też dla nich oczywiste, że potrzebne są układy, znajomości, umiejętność obchodzenia prawa. To się Polakom nie podoba. Po prostu uważają, że bogactwo jest niemoralne. Duże zróżnicowanie materialne, które z wielką ostrością pojawiło się około 25 lat temu, nie spotyka się z pozytywną reakcją społeczeństwa.

 

A czy nasza własna sytuacja materialna ma wpływ na ocenę bogatych?

Ma znaczenie kluczowe. Ale ważne jest też przekonanie, czy świat jest urządzony sprawiedliwie. My badamy zarówno obiektywne, jak i subiektywne uwarunkowania. Ci, którzy się czują niżej, a właściwie zbyt nisko na drabinie społecznej, uważają, że świat jest niesprawiedliwy. Ten stereotyp zresztą dominuje – aż 60% Polaków wyznaje to przekonanie w maksymalnym stopniu. Znacznie częściej niż Niemcy czy Amerykanie. W Stanach Zjednoczonych do momentu ostatniego kryzysu 2/3 społeczeństwa uważało, że system jest generalnie w porządku, że jest sprawiedliwy, natomiast w Polsce tak nie uważa po prostu nikt, nawet 1% populacji. Ludzie sądzą wręcz przeciwnie, choć jest to mit, który sobie wytworzyliśmy. Amerykanie wytworzyli sobie mit, że świat jest sprawiedliwy, a my na odwrót. I on się bardzo słabo poddaje weryfikacji.

 

Czy coś może Polaków skłonić do mniejszej podejrzliwości wobec bogactwa i prawomocności systemu?

Myślę, że w naszej historii bardzo brakuje pewnego doświadczenia: że duże grupy społeczne zyskują na tym, że grają według reguł. Brakuje go, bo tak jest dopiero od 20 lat, a to jest jeszcze o wiele za krótko. Coś takiego trzeba trenować przynajmniej 100 lat. Polacy mają fatalny stosunek do reguł, bo myślą po prostu, że one są tylko po to, żeby je omijać. Zdumiewająco odmienni są Niemcy, którzy z kolei bardzo sztywno się tych reguł trzymają. Nie jestem optymistą, ale w dalszym planie czasowym, kiedy już dwa, trzy pokolenia będą działały według reguł i będą wiedziały z własnego doświadczenia, że to się opłaca, to ten stosunek się zmieni. Ale nie można oczekiwać cudów.

 

A czy Polacy, którzy odnieśli sukces, potrafią się nim cieszyć?

Potrafią się cieszyć, ale też z konieczności tę radość ukrywają, ponieważ sukces materialny spotyka się właśnie z moralną podejrzliwością. Sama informacja o sukcesie materialnym jest już podstawą dla innych, może nie do twierdzenia od razu, że ktoś jest złodziejem, ale do ostrożności. Tak jest jednak w wielu krajach świata, że materialny aspekt sukcesu jest raczej ukrywany niż pokazywany. Weźmy Szwecję, całą Skandynawię, tam się go nie widzi.

 

Co jeszcze mówi psychologia: kiedy cieszymy się z cudzych sukcesów, a kiedy nie?

Na cudzy sukces ludzie mogą reagować radością albo niechęcią i zawiścią. Robiłem niedawno badania, które prowadzą do bardzo prostej konkluzji, że w zasadzie to, czy zareagujemy radością czy niechęcią na cudzy sukces, zależy od tego, czy tego kogoś lubimy, czy nie.

To jest bardzo proste i odmienne od wyników przedstawianych w literaturze przedmiotu, gdzie jest bardzo dużo takich „słodzonych” modeli, które zakładają, że radość lub niechęć są przede wszystkim rezultatem tego, czy ten sukces bądź porażkę odbieramy jako zasłużoną, czy nie.

 

Jak wyglądały te badania?

Wybraliśmy z jakiejś strony w Internecie zdjęcia twarzy, które albo budziły sympatię, albo antypatię i pokazywaliśmy to ludziom z taką informacją, że on coś zrobił, na przykład: on zdał egzamin na prawo jazdy. Następnie pytaliśmy: jak myślisz, czy on zasłużył na to, czy nie? I sama antypatia wystarczyła, żeby stwierdzić, że ktoś nie zasłużył. Oczywiście bardziej złożone były badania, w trakcie których ludzie przysłuchiwali się wywiadom przeprowadzanym podczas starania się o pracę, przy czym kandydaci zachowywali się w sposób, który budził sympatię albo antypatię. Zależało to od tego, czy ta osoba dobrze się wyrażała o grupie obserwatorów, czy źle. Jak to byli na przykład psychologowie, to w czasie wywiadu było pytanie, czy myślała pani o tym, żeby zrobić jakieś studia podyplomowe z psychologii? I jeśli badana osoba mówiła: tak, zawsze o tym marzyłam albo: nie, nigdy w życiu, nie chcę mieć z nimi nic wspólnego, to oni stosownie do tego, jak ona mówiła o ich grupie, lubili ją bądź nie.

Na koniec okazywało się, że ona albo tę pracę dostawała, czyli odnosiła sukces, albo nie. To działało bez pudła. Jeśli dostała pracę i dobrze wyrażała się o grupie badanych, to oni się cieszyli, relacjonowali pozytywne emocje, bo to był dla niej sukces, ale jeśli ona się źle wyrażała, to oczywiście odwrotnie: cieszyli się z jej porażki, a smucili się z powodu jej sukcesu.

Czyli bardziej jesteśmy skłonni cieszyć się z sukcesów ludzi, którzy budzą jakąś sympatię – między innymi związaną z tym, że są odbierani jako sympatyczni i że są nasi, z naszej grupy.

 

Radość z sukcesów sportowców także pan badał?

To są takie sukcesy, które nam nie zagrażają w żaden sposób. A niektóre wpływają na naszą samoocenę. To jest bardzo proste, że jeśli ktoś odnosi sukces w takiej dziedzinie, w której ja też mam aspiracje, to ja na tle jego sukcesu jestem malutki. Jeśli ktoś odnosi sukces w takich dziedzinach, w których ja nie mam aspiracji, bo na przykład nie chcę być sportowcem ani pianistą, ale ten ktoś jest z nami związany, jest na przykład tej samej narodowości, wtedy mogę się skąpać w blasku cudzej chwały, bo ten sukces mi nie zagraża.

 

„Sukces materialny budzi niechęć, bo nasze społeczeństwo było przez bardzo długi czas pod wpływem retoryki równościowej, do której przyzwyczajał i komunizm, i katolicyzm”. Fot. Jakub Ostałowski

 

Komentatorzy zewnętrzni podkreślają, że Polska i Polacy odnieśli sukces w transformacji. Przeciętny Polak rzadziej wyraża tę opinię. Dlaczego tak jest?

Jest taki mechanizm porównań społecznych, międzynarodowych. Ja to kiedyś badałem na próbie ogólnopolskiej. Mogę powiedzieć, że większość ludzi porównuje się z innymi narodami. Ale większość z tymi, które mają najlepiej, a nie podobnie. Na przykład świetnym obiektem porównań dla Polaków i bardzo uzasadnionym powinna być Ukraina, która 20 lat temu była nieco bogatsza od Polski. Jest podobieństwo doświadczeń historycznych, położenia i kłopotów geopolitycznych. Ale Polacy czują się urażeni, kiedy się ich porówna z Ukrainą. Oni chcą się porównywać z Niemcami, Amerykanami i z Anglikami. Wybieramy do porównań tych, którym jest najlepiej. To jest trochę bezzasadne, bo jak my w styczniu 1863 roku robiliśmy powstanie, to w Londynie w tym samym czasie budowano pierwszą linię metra.

 

Ale może to dobrze, bo daje ludziom pewnego rodzaju motywację? W nauce dobrze porównać się z tymi, którzy dostali Nobla?

Motywację – zgoda, można z tego mieć, ale przyjemności nie ma. Można żyć w stanie stałej frustracji, jeśli się porównuje z tymi gwiazdami w wymiarze społecznym czy indywidualnym.

 

Rozmawiała Anna Zawadzka

 

© Academia nr 4 (40) 2014

 

 

Oceń artykuł
(1 głosujący)

Tematy

agrofizyka antropologia jedzenia antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finanse finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geografia geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria inżynieria materiałowa inżynieria żywności język językoznawstwo kardiochirurgia klimatologia kobieta w nauce komentarz komunikacja kooperatyzm kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura literaturoznawstwo matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia na czasie nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 oceanografia ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleogeografia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt punktoza Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl