REKLAMA


 

REKLAMA


 

Projekt Cherenkov Telescope Array: co z finansowaniem? IFJ PAN

Projekt Cherenkov Telescope Array: co z finansowaniem?

Academia

2015-02-06

                        NAUKA ONLINE PROSI O UWAGĘ                       

„Nie tylko nie ma opracowanego schematu finansowania, który by doprowadził do jakiegoś zakładanego efektu końcowego, ale nadal działania zespołu opierają się na cząstkowych aplikacjach o granty na realizację kolejnych prac”. O kłopotach polskiego zespołu pracującego przy projekcie obserwatorium Cherenkov Telescope Array (CTA) mówią prof. dr hab. Michał Ostrowski z Obserwatorium Astronomicznego UJ oraz dr hab. Jacek Niemiec z Instytutu Fizyki Jądrowej PAN

 

Nauka online: Przyszłość projektu CTA stanęła w tej chwili pod znakiem zapytania. Dlaczego?

Michał Ostrowski, Jacek Niemiec: Wydawałoby się, że w przypadku osiągnięcia przez polski zespół znaczących sukcesów w fazie przygotowawczej wielkiego światowego projektu naukowego o potencjalnie wielce istotnym znaczeniu dla ogólnopolskiego grona badaczy, projekt uzyska pełne wsparcie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego i zostanie tam uzgodniona przejrzysta polityka wykorzystania wyników naszych 8-letnich prac w projekcie CTA. Działanie takie w naturalny sposób budowałoby światową pozycję polskiej nauki. Niestety, przy pełnym poparciu dla projektu ze strony ogólnopolskiego środowiska naukowego, brak jest obecnie jasnych deklaracji w tej sprawie ze strony ministerstwa. Wydaje się, że w istniejących schematach finansowania nauki w naszym kraju brakuje mechanizmów efektywnie wspierających wieloletnie prace dużych zespołów, które chciałyby skutecznie konkurować naukowo z potęgami światowymi.

Do realizacji kolejnych etapów pracy polskiego zespołu CTA, gromadzącego ponad 70 osób, nie tylko nie ma opracowanego schematu finansowania, który by doprowadził do jakiegoś zakładanego efektu końcowego, ale nadal działania zespołu opierają się na cząstkowych aplikacjach o granty na realizację kolejnych prac. Ubiegłoroczna decyzja o nieprzyznaniu grantu aparaturowego dla CTA niemal doprowadziła do wyeliminowania naszego głównego osiągnięcia – konstrukcji teleskopu SST-1M – z międzynarodowej konkurencji. Pomocne, na szczęście, okazało się wsparcie od współpracujących z nami Szwajcarów z Uniwersytetu w Genewie. Gdyby sytuacja powtórzyła się w tym roku, to nasz uzyskany w silnej światowej konkurencji sukces związany z budową nowatorskiej aparatury naukowej (który kosztował do tej pory kilkanaście milionów złotych z samych tylko grantów) będzie można wyrzucić na śmietnik, a stworzony w projekcie unikatowy zespół techniczny po prostu się rozpadnie. Sytuacja dotknie też znacząco naszych szwajcarskich partnerów, którzy nie są w stanie realizować projektu teleskopu SST-1M bez polskiego udziału.

Drugi związany z obecnym „zawieszeniem” projektu problem to brak decyzji (czy nawet jasno określonej drogi do jej podjęcia) o finansowaniu polskiego udziału w budowie CTA. Jeśli krajowy przemysł ma budować zaawansowane technologicznie części tej infrastruktury, to musimy w obecnej fazie negocjacji międzynarodowych zaoferować dostarczenie takiej aparatury jako polskiego wkładu "in kind". Taka decyzja jest potrzebna także naszym partnerom ze Szwajcarii dla podjęcia przez ich kraj własnego zobowiązania finansowania budowy sieci teleskopów, które z nami wspólnie konstruują. Jeśli takie decyzje (decyzje, nie fundusze) będą wypracowane w tym roku, to mamy szansę na utrzymanie polskiego oryginalnego i znaczącego dla całości projektu CTA wkładu.

 

Jakie są aktualne finansowe potrzeby projektu w Polsce – w wersji minimalnej, w wersji optymalnej i w wersji maksymalnej?

Wersja minimalna to sfinansowanie międzynarodowej współpracy polskiego naukowego zespołu CTA, m.in. zadań związanych z opracowaniem programu badawczego oraz zasad realizowania projektów naukowych w obserwatorium CTA. Wtedy wprawdzie polskie osiągnięcia techniczne zostałyby - jak wspomnieliśmy wyżej - wyrzucone na śmietnik, ale sam zespół pozostanie częścią międzynarodowej współpracy. Daje nam to też szansę na późniejsze włączenie się w budowę CTA, ale już raczej przy realizacji tych elementów, które zostaną zaproponowane przez grupy zagraniczne.

Wersja optymalna powinna po pierwsze objąć finansowanie budowy do końca 2016 r. prototypów opracowanej przez nas aparatury. Chodzi m.in. o tzw. mini-sieć 3 teleskopów SST-1M, na budowę której złożyliśmy wniosek aparaturowy obecnie rozpatrywany w MNiSW, o pełny zestaw zwierciadeł kompozytowych dla jednego średniego teleskopu CTA, których budowa, z powodu niedostatku odpowiednich ścieżek finansowania tego typu prac, jest tymczasowo realizowana ze środków własnych Instytutu Fizyki Jądrowej PAN, oraz o część elektroniki cyfrowej do kamer średniego teleskopu. Mini-sieć teleskopów SST-1M miałaby się stać zaczątkiem docelowej polsko-szwajcarskiej sieci kilkudziesięciu małych teleskopów w CTA. Zwierciadła kompozytowe zostałyby umieszczone na kilkunastu średnich teleskopach CTA. Wersja optymalna wymaga też, aby, najlepiej do połowy bieżącego roku, podjęto przynajmniej wstępną decyzję o finansowaniu polskiego udziału w budowie CTA w latach 2016-20, w takiej przynajmniej skali, która by dawała możliwość dostarczenia znaczącej części planowanej przez nas aparatury. Wtedy uzyskalibyśmy silną pozycję przy rozpoczynających się obecnie negocjacjach naszego wkładu in-kind do projektu.

Wersja maksymalna rozszerza wersję optymalną o podjęcie decyzji o pełnym finansowaniu polskiego wkładu na poziomie 10% kosztów całego projektu. Pozwoliłoby to nam na kontynuację starań, aby część europejskiej infrastruktury projektu – centrum obliczeniowe i analizy danych CTA – umieścić w Polsce. Wymagałoby to pewnych dodatkowych kosztów, ale byłaby to chyba jedyna infrastruktura z listy ESFRI umieszczona w Polsce.

 

Jak wyglądały plany finansowania projektu i dlaczego się nie powiodły?

Trudno powiedzieć, że plany się nie powiodły. Raczej plany takie dawno temu opracowane przez Polskie Konsorcjum CTA przez ostatnie lata nie uzyskały żadnej wiążącej opinii czy decyzji ministerstwa. W tym czasie osiągnęliśmy spore sukcesy międzynarodowe, a w kraju polski projekt z listy ESFRI dostał się na Krajową Mapę Drogową Infrastruktury Badawczej. Równocześnie Ministerstwo efektywnie współpracowało z innymi państwami w CTA Resource Board nad rozwojem projektu. Plany raczej uległy zacięciu, zagrażając obecnie katastrofą, gdy w zeszłym roku nasz wniosek aparaturowy nie uzyskał finansowania. Ale w jaki sposób miał uzyskać finansowanie, gdy wnioskowana przez nas wielomilionowa kwota stała się porównywalna z całą pulą pieniędzy w tym konkursie, po obcięciu przez ministerstwo tuż przed jego rozstrzygnięciem aż 90% środków początkowo przeznaczonych na ten program? Próby realizacji wielkich projektów naukowych w oparciu o mechanizmy kompletnie nie biorące tego pod uwagę stwarzają niestety duże zagrożenie zmarnowania szans, których w Polsce nie wypracowaliśmy przecież tak wiele.

 

Czy w Polsce istnieją jakiekolwiek mechanizmy, pozwalające na długofalowe finansowanie ambitnych, zakrojonych na wiele lat wielkich projektów?

Nie wiemy, czy w pełni kompetentnie potrafimy odpowiedzieć na to pytanie, ale chyba do tej pory prawodawcy konstruujący reguły dla finansowania badań naukowych nie brali pod uwagę, że w Polsce mogą być realizowane od podstaw wielkie projekty międzynarodowe. Możliwości długofalowego, wieloletniego finansowania projektu badawczego daje obecnie tylko decyzja rządowa, związana zwykle z podpisaniem umowy międzynarodowej o finansowaniu budowy infrastruktury badawczej. W przypadku wstępnych prac przygotowawczych czy konstrukcyjnych, jeśli osiągają skalę podobną do naszej, brak jest dobrze określonej ścieżki, która by pozwalała na długofalowe planowanie i dostosowywanie wydatków do potrzeb projektu i do zakładanych przez instytucję finansująca celów do osiągnięcia. Ogłoszone ostatnio nowe konkursy na projekty badawcze-rozwojowe, zwłaszcza te ramach Horyzontu 2020, nie biorą właściwie pod uwagę specyfiki projektów z dziedziny nauk podstawowych.

 

Czy takie mechanizmy istnieją w innych krajach? Czy są jakieś systemy, które dobrze by było w Polsce skopiować?

Sprawa finansowania wielkich projektów badawczych jest powiązana z całym systemem działania i finansowania nauki i prosta implementacja wzorów z innych krajów nie zawsze musi być optymalna. Mając w ramach prac CTA wgląd w działanie instytucji finansujących badania w wielu krajach Europy i świata, można jednak wskazać kilka elementów, przez które widać wielkie niedostatki naszego systemu lub niedostatki tamtych systemów. Przykładowo, popularne obecnie tworzenie krajowych map drogowych dla wielkich infrastruktur badawczych zwykle jest poprzedzone przymiarką finansową i na mapy wprowadzane są projekty, które uznano wcześniej za warte realizacji. W Polsce sytuacja jest chyba odwrotna i bardzo by się przydało, żeby powołano międzynarodowe (przy tej skali rozpatrywanych inwestycji) panele ekspertów, które by kompetentnie i merytorycznie oceniły zbiorczo projekty z danej dziedziny badań, co dałoby Ministerstwu podstawę do ustalenia priorytetów w finansowaniu. Długofalowa realizacja fazy przygotowawczej projektu w Niemczech czy Francji opiera się zwykle o fundusze zapewniane przez instytucje realizujące dany projekt, ale tam instytucje realizujące projekty naukowe mają dużo większe budżety, niż te koncentrujące się na przykład na nauczaniu. Być może w Polsce taki czynnik także powinien być brany pod uwagę przy decyzjach o finansowaniu instytucji naukowych? W każdym przypadku, na pewno warto by było skonsultować istniejące rozwiązania prawne z kierownikami największych projektów badawczych realizowanych w Polsce, bo dobre rozwiązania prawne i organizacyjne mogą w wielu przypadkach przynieść większe rezultaty niż zwykłe zwiększanie nakładów finansowych.

 

Jak wiele Polska straci, jeśli wystąpimy z projektu CTA – naukowo, gospodarczo, z punktu widzenia rozwoju nowoczesnego, zdolnego do wypracowywania innowacyjnych rozwiązań przemysłu? Co polska nauka i przemysł mogą zyskać, jeśli projekt będzie kontynuowany?

Nie sadzimy, aby była realna możliwość wystąpienia z projektu CTA, takie działanie byłoby kompletnie irracjonalne. To byłaby przecież bezcelowa likwidacja polskiego zespołu naukowego i technicznego, który zdobył liczącą się na świecie pozycję i którego budowa trwała wiele lat. To byłoby także przerwanie dotychczasowych badań naukowych, które polscy astrofizycy prowadzą w ramach projektów H.E.S.S. i MAGIC, które CTA ma niebawem zastąpić. To byłoby nie tylko zmarnowanie kilkunastu milionów złotych zainwestowanych do tej pory w ten projekt (nie licząc kilkuletnich pensji i wysiłku kilkudziesięciu zaangażowanych osób), ale i znaczne ograniczenie astrofizyki wysokich energii, specjalności naukowej, w której Polska ma wysoki uznany status na świecie.

Realną groźbą natomiast jest opóźnianie decyzji o finansowaniu projektu do momentu, w którym nie będzie już możliwości wprowadzenia opracowanych przez nas i grupę z Genewy nowoczesnych rozwiązań aparaturowych do planowanej infrastruktury, a polski przemysł zamiast tego będzie, przykładowo, budował fundamenty i dostarczał do budowy stal na tony. Wtedy zamiast sieci polskich małych teleskopów SST-1M wybudowana zostanie w CTA sieć włoskich teleskopów ASTRI i/lub teleskopów GCT opracowywanych wspólnie przez Francję i Wielka Brytanię. Zamiast polskich zwierciadeł, na średnich teleskopach zawisną, raczej przegrywające dotąd jakością z polskimi, zwierciadła włoskie i francuskie. Taka sytuacja również poważnie podważałaby wiarygodność Polski jako partnera międzynarodowego, z którym warto realizować ambitne projekty naukowe. Dla Szwajcarów decyzja o podjęciu kilka lat temu współpracy z nami okazałaby się straconą inwestycją, dla nas – kompromitacją.

 

Jak na nasze kłopoty zapatrują się zagraniczni partnerzy? Czy oni też miewają podobne problemy i jak sobie z nimi radzą?

W dużej międzynarodowej współpracy można obserwować całą gamę kłopotów, które w rozmaitych krajach napotyka realizacja projektu. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii sporo trwało, zanim środowisku naukowemu udało się wprowadzić CTA na krajową mapę drogową; Hiszpania, która była początkowo jednym z liderów projektu, musiała bardzo ograniczyć swoje zaangażowanie w pracach aparaturowych po wybuchu kryzysu finansowego parę lat temu; Francja realizująca szeroki front prac konstrukcyjnych aparatury ma pewne kłopoty prawne z udziałem w obecnej fazie realizacji projektu, które wyjaśni dopiero podpisanie umowy międzynarodowej o realizacji całej inwestycji. Szereg państw czeka obecnie na ostateczne decyzje odnośnie do finansowania. Ale projektem naukowym takim jak CTA zarządzają ci, którzy są w stanie efektywnie i terminowo realizować aktualnie prowadzone prace i którzy deklarują konkretny udział w końcowej budowie CTA. W tej „elitarnej”, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszy aspekt, była dotąd Polska.

 

Czy polski zespół CTA ma jakiś plan B? Jak próbują Panowie ratować sytuację?

Widząc irracjonalność całkowitego przerwania finansowania projektu w obecnej fazie, czekamy raczej na konkretne decyzje w tej sprawie. Zespół naukowy projektu to nie są ludzie, których los zależy jedynie od tego, czy CTA powstanie jako nasz projekt. A zespół inżynierów to często ludzie, którzy natychmiast zostaliby zatrudnienie w firmach przemysłowych za dwa lub więcej razy wyższe pensje niż te, które oferujemy im w jednostkach naukowych. Pracujemy w projekcie, ponieważ chcemy uprawiać w Polsce wielką światowa naukę, lepszą niekiedy od tego, co potrafi robić reszta świata. Chcemy budować w kraju nowatorską aparaturę otwarcie konkurującą z resztą świata, a nie obsługiwać importowane wytwory myśli francuskiej, amerykańskiej czy chińskiej. Plan A lub B możemy zacząć negocjować, kiedy ktoś zaprosi nas do takich rozmów.

 

Jeśli nasz udział w CTA zakończy się teraz z braku funduszy – czy pozostawi po sobie jakąś wartość dodaną, czy dotychczas wydane pieniądze będzie należało uznać za zmarnowane?

Niewątpliwie wyniki naszych prac instrumentalnych mogą być wykorzystane także w zastosowaniach poza nauką. Prowadzimy zresztą już od dłuższego czasu działania informacyjne - w tym dwie konferencje z przemysłem w NCBR - dla polskich przedsiębiorców zainteresowanych takim wykorzystaniem naszych wyników. Przykładowo, nasza cyfrowa elektronika do kamery mogłaby po niewielkich modyfikacjach być podstawą ultraszybkiego analizatora wielokanałowego; rozważaliśmy też wykorzystanie opracowanych nowatorskich technologii dla precyzyjnych zwierciadeł kompozytowych do zastosowań w energetyce słonecznej; opracowane rozwiązania informatyczne mogą mieć zastosowania do realizacji różnych wielkich projektów naukowych lub technicznych. Wiedza, jaką zgromadził nasz zespół inżynierski, np. dotycząca wykorzystania nowatorskich w astronomii gamma VHE fotopowielaczy półprzewodnikowych czy wiedza o tym, jak należy realizować wielki międzynarodowy projekt aparaturowy, jest też unikatową wartością dodaną projektu.

 

Jakie są możliwe warianty przyszłości polskiego udziału w CTA i zaangażowanych w projekt zespołów?

Przy – jak to określono powyżej – przynajmniej optymalnym zaangażowaniu będziemy jednym z głównych partnerów realizującym nowe, przełomowe dla nauk fizycznych badania projektu, które w przypadku powodzenia dają szanse nawet na Nagrodę Nobla. Poza tym całe polskie środowisko astrofizyków i fizyków będzie miało dostęp do tego instrumentu w czasie otwartym, co pozwoli kontynuować budowę polskiej specjalności w badaniach astrofizyki wysokich energii. CTA, w którym mielibyśmy znaczący udział, wprowadzi też nasz kraj "na salony" liczących się w świecie partnerów badań naukowych. Spodziewamy się, że po zakończeniu przygotowań do budowy CTA, którą ma realizować w Polsce głównie przemysł, obecny doświadczony we współpracy międzynarodowej zespół techniczny nie rozpadnie się, ale przekształci dla realizacji kolejnych projektów aparaturowych, w szczególności projektów kosmicznych. Przy ewentualnej znacznie mniejszej skali finansowania, zostanie nam zapewne szansa na udział w obserwacjach realizowanych w czasie otwartym CTA, ale będziemy mieli niewielkie szanse, aby kierować większymi ambitnymi projektami.

 

Na koniec zapytam, jaki mógłby być argument za finansowaniem CTA, a nie innych projektów z Krajowej Mapy Drogowej Infrastruktury Badawczej?

Cech projektu CTA wyróżniających go wśród projektów realizowanych w Polsce jest kilka, chociażby jego skala i to, że to jedyny nasz projekt na liście ESFRI. Jednak przy porównywaniu projektów należy się uwaga bardziej ogólna. Każdy ambitny badacz prezentujący swój projekt robi to zwykle w sposób wskazujący na jego wartości i wyjątkowość. Gdy poprosić o opinię o danym projekcie specjalistę z danej dziedziny z zagranicy, to z reguły jego opinia też jest bardzo pozytywna, chociażby dlatego, że widzi w dobrym projekcie możliwość wzmocnienia ważnego dla niego potencjału badawczego. Dlatego zwykle przy tworzonej priorytetyzacji projektów na mapach drogowych (lub zgłoszonych do mapy drogowej) agencje finansujące badania powołują panele uznanych międzynarodowych specjalistów, którzy oceniają projekty w oparciu o przekazane im założenia do oceny. Takie na przykład, jak na ile w państwie istnieje potencjał naukowy zdolny do pełnego wykorzystania zbudowanej infrastruktury, na ile wyniki naukowe uzyskiwane w danym projekcie będą nowatorskie w skali międzynarodowej, na ile realizacja infrastruktury wpłynie na rozwój nowoczesnej produkcji w przedsiębiorstwach, na ile zespół realizujący projekt wykazał swoje kompetencje kończąc sukcesem podobne prace realizowane w przeszłości, czy jest pewność utrzymania urządzenia po zakończeniu budowy; w przypadku projektów międzynarodowych należy ocenić też przykładowo aspekty zapewnienia finansowania ze strony partnerów zagranicznych. Dopiero taka kompleksowa ocena w danej dziedzinie badań może dać merytoryczną podstawę do podjęcia decyzji, gdzie warto wyłożyć pieniądze, a gdzie może to się zakończyć zmarnowaniem olbrzymich środków. CTA jest gotowe poddać się takiej ocenie.

 

Rozmawiała Agnieszka Pollo, dla Naukaonline.pl

 

 

 

 

                                                             

 

O Cherenkov Telescope Array (CTA)

 

Ten projekt to budowa olbrzymiego obserwatorium astronomii gamma najwyższych obserwowanych energii (ang. Very High Energy – VHE), dziesiątki milionów razy przewyższających energię promieniowania gamma znanego z rozpadów jądrowych czy też wybuchów bomb atomowych. Promieniowanie gamma o tak wysokich energiach powstaje wskutek oddziaływania ultrarelatywistycznych cząstek promieniowania kosmicznego, pochodzących z potężnych kosmicznych akceleratorów, z otaczającymi je materią, polem promieniowania gwiazdowego i polem magnetycznym.

 

O Wszechświecie w zakresie gamma VHE wiemy stosunkowo mało, gdyż pierwsze wysokiej jakości obserwacje rozpoczęły się zaledwie kilkanaście lat temu. Dzięki trzem obserwatoriom – H.E.S.S. na półkuli południowej, oraz MAGIC i VERITAS na półkuli północnej - dokonano w tym czasie wielu rewelacyjnych odkryć, ważnych dla astrofizyki oraz fizyki i kosmologii. Powstała zupełnie nowa gałąź astronomii - astronomia gamma VHE.

 

Zespoły badawcze z kilku państw, zaangażowane w działanie wymienionych obserwatoriów, wspólnie zdecydowały, iż dalszy postęp w badaniach wymaga budowy znacznie większego i czulszego niż dotychczasowe obserwatorium. Wśród zespołów – inicjatorów budowy wielkiego obserwatorium CTA znalazły się polskie grupy badawcze H.E.S.S. i MAGIC.

 

Trzy podstawowe cele naukowe Projektu CTA to:

  • zrozumienie pochodzenia Promieniowania Kosmicznego i jego roli we Wszechświecie,
  • zrozumienie natury i różnorodności procesów przyspieszania cząstek,
  • poszukiwanie sygnatur cząstek ciemnej materii i efektów kwantowej grawitacji.

 

CTA jest jedynym projektem wprowadzonym na Mapę Drogową ESFRI z polskiej inicjatywy. CTA zostało niedawno wybrane przez ESFRI jako jeden z dwóch projektów astronomicznych (obok projektu SKA – Square Kilemetre Array) kwalifikujących się do wsparcia jego realizacji w ramach Programu Horyzont 2020 (Bruksela, 26 maja 2014).

 

Prototyp struktury mechanicznej małego teleskopu dla CTA. Fot. IFJ PANW obecnych pracach przy konstrukcji CTA bierze udział wielki ogólnopolski zespół naukowo-techniczny z 9 uniwersytetów i instytutów PAN: UJ, UW, UŁ, UMK, AGH, IFJ PAN, CAMK PAN, CBK PAN i CYFRONET AGH. W ramach prowadzonych prac podjęliśmy zadanie całościowej budowy jednego z głównych elementów planowanego obserwatorium – teleskopu SST-1M. Sieć takich małych teleskopów w obserwatorium CTA będzie służyć głównie do obserwacji promieni gamma o najwyższych energiach, nawet kilkadziesiąt razy większych niż te uzyskiwane w Wielkim Zderzaczu Hadronów w CERN pod Genewą. Prowadzone prace doprowadziły do powstania projektu i częściowej budowy prototypu małego teleskopu SST-1M. Jakość projektu małego teleskopu została wysoko oceniona w prowadzonym ostatnio całościowym przeglądzie technicznym CTA. Jednym z nowatorskich, opracowanych w Polsce rozwiązań, dla tej dziedziny badań jest skonstruowana specjalnie dla teleskopu SST-1M w pełni cyfrowa kamera DigiCam, wykorzystująca tzw. fotopowielacze półprzewodnikowe. Polska aktywność jest oczywiście znacznie szersza i oprócz prac nad małym teleskopem zaowocowała nowymi technologiami budowy zwierciadeł z materiałów kompozytowych; opracowana została także, wykorzystywana przez całe międzynarodowe Konsorcjum CTA, naukowa witryna internetowa do prowadzonych obecnie prac komputerowych, która w przyszłości posłuży do prowadzonych badań i zarządzania projektem. Pod polskim kierownictwem prowadzone są prace nad wyborem optymalnych miejsc do budowy CTA na południowej i północnej półkuli Ziemi. Duży wysiłek włożono też w przygotowanie planów naukowych i takie dostosowanie wymagań dla budowanej aparatury, aby te plany dało się zrealizować. W rezultacie prowadzonych prac Polska jest jednym z głównych partnerów tej światowej (29 państw) współpracy, a opracowane nowoczesne konstrukcje dają możliwość, aby w nadchodzącej fazie budowy CTA polski przemysł realizował ambitne technicznie zadania budowy aparatury naukowej.

 

Koszt budowy całego obserwatorium CTA wyniesie około 200 mln euro, co stanowi niewielką kwotę, co najmniej pięć razy mniejszą niż koszt innych podobnych przedsięwzięć tej skali. Obserwatorium ma być gotowe w roku 2020. Z pewnością odkryjemy wtedy setki, a może i tysiące nowych źródeł promieniowania gamma VHE, a planujemy też przeprowadzenie nowych fundamentalnych badań Wszechświata. Polegając na doświadczeniach z obecnie działającymi obserwatoriami, zamierzamy na przykład dogłębnie zbadać procesy zachodzące w pobliżu czarnych dziur w naszej Galaktyce i w odległych galaktykach aktywnych (kwazarach); będziemy badać działanie znanych kosmicznych akceleratorów cząstek promieniowania kosmicznego, takich jak pozostałości po wybuchach supernowych czy relatywistyczne strugi generowane w aktywnych jądrach galaktyk. CTA daje też szanse na badania o fundamentalnym znaczeniu dla fizyki – poszukiwanie sygnatur cząstek ciemnej materii oraz efektów kwantowej grawitacji. Należy też pamiętać, że do tej pory każde nowobudowane wielkie urządzenie badawcze przynosiło nowe, niespodziewane i fascynujące odkrycia; nie inaczej będzie z CTA.

 

Czytaj także tekst o polskich pracach przy CTA: „Polowanie na najwyższe energie” opublikowany w nr 1/2014 magazynu Polskiej Akademii Nauk „Academia”

 

© Naukaonline.pl, Academia (wersja elektroniczna), 2015

 

 

 

Oceń artykuł
(0 głosujących)

Nie przeocz

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl