REKLAMA


 

REKLAMA


 

Szept i krzyk na Puszczy – cz. 1 Jakub Ostałowski

Szept i krzyk na Puszczy – cz. 1

O tym, że wycinka drzew zaszkodzi nie tylko Puszczy Białowieskiej, lecz także wizerunkowi Polski na świecie, mówi dr hab. Bogdan Jaroszewicz, kierownik Białowieskiej Stacji Geobotanicznej Uniwersytetu Warszawskiego.


 

 

Dr hab. Bogdan Jaroszewicz zajmuje się ekologią lasu naturalnego. Wieloletni wicedyrektor Białowieskiego Parku Narodowego, członek m.in. Polskiego Towarzystwa Służb Ochrony Przyrody i Stowarzyszenia Miłośników Żubra. Swoją działalnością naukowo-dydaktyczną popularyzuje wartości naukowe i przyrodnicze Puszczy Białowieskiej.

 


Academia: Dlaczego znowu mamy konflikt wokół Puszczy Białowieskiej?

Bogdan Jaroszewicz: Moim zdaniem sednem problemu jest to, jak się na tę puszczę patrzy. Można ją traktować jako las gospodarczy, podobny do wszystkich innych w Polsce, nastawiony na produkcję drewna. Wtedy obumierające drzewa trzeba wycinać, bo przynoszą straty. Ale można też zobaczyć w niej najlepiej na Niżu Europejskim zachowany las mieszany. Wtedy trzeba mieć świadomość, że jakakolwiek ingerencja sprawia, że stanie się mniej naturalny i stracimy nieodwracalnie pewną wartość.

 

Wygląda na to, że w tej chwili dominuje myślenie, iż las potrzebuje gospodarza i bez inwazyjnych działań człowieka padnie ofiarą szkodników, pożarów i innych zagrożeń.

Każdy las jest w stanie poradzić sobie bez człowieka. Jeżeli ktoś nie wierzy, niech pojedzie do strefy czarnobylskiej. Tamtejsze lasy mają się świetnie i są w ekspansji. Za podejście do Puszczy Białowieskiej winiłbym sposób, w jaki kształceni są leśnicy. Sam jestem leśnikiem i wiem, jak takie studia wyglądają. Uczono nas, że na danym siedlisku powinien rosnąć las o określonym składzie gatunkowym, bo w ten sposób można optymalnie wykorzystać dane warunki siedliskowe. Taki pożądany skład ustala się częściowo w oparciu o badania fitosocjologiczne, które pokazują, na jakich glebach najlepiej rosną określone gatunki drzew. Ale tak opracowany wzorzec jest modyfikowany, żeby jak najlepiej spełniał nasze oczekiwania ekonomiczne. Jeżeli więc zamiast lasu dębowo-grabowego-świerkowego w danym miejscu pojawia się brzoza, trzeba ją usunąć, bo jest chwastem. To bardzo sztywne podejście, w którym wszystko, co odbiega od założeń, powinno się wyciąć, a to, co martwe, usunąć.

 

No dobrze, ale co z kornikami? Słyszymy od czasu do czasu, że martwe drewno zalegające w Rezerwacie Ścisłym w Białowieży jest ich rozsadnikiem.

Korniki były, są i będą tak długo, jak długo będą istniały świerki, a świerki stanowią dominujący element drzewostanów tworzących Puszczę. Chociaż badania molekularne wykazały, że najstarsze świerki w Puszczy mają genotyp południowy, a więc bliżej im do Karpat niż Skandynawii, rosną tam naturalnie. Zostały na tych terenach od czasów, kiedy zasięg świerka po zlodowaceniu uległ rozerwaniu na północny i południowy.

 

Korniki również są naturalnym elementem lasu. W lasach syberyjskich powracają średnio co sto kilkadziesiąt lat do drzewostanu i powodują jego odnowę: zabijają stare drzewa, dzięki czemu w lesie jest więcej światła i mogą rosnąć młode drzewa. Poza tym korniki są obecne w lesie cały czas, nie tylko w czasie gradacji, czyli masowego namnażania się tych zwierząt. Tyle tylko, że między gradacjami atakują pojedyncze drzewa. A takie można szybko wyciąć i nie ma paniki. Poza tym jeśli drzewo jest zdrowe, silne, to może wyprodukować odpowiednio dużo żywicy, żeby zalać korniki w korytarzach i je w ten sposób zabić. Zgoda, nawet silne drzewo samo nie da rady przy masowym ataku. Trzeba jednak pamiętać, że ta gra jest dużo bardziej złożona. Biorą w niej udział jeszcze pasożyty atakujące korniki, żywiące się nimi drapieżniki, grzyby owadomórkowe rozwijające się w ich ciałach, co doprowadza do ich śmierci... Słowem: im więcej korników, tym więcej ich wrogów, i przez to każda gradacja wcześniej czy później się kończy.

 

W epidemiologii i ekologii to nic nowego: żadna epidemia nie jest w stanie zabić wszystkich osobników. Zawsze część z nich jest odporna albo potrafi zwalczyć infekcję.

Oczywiście. A w przypadku świerka i kornika możemy to obserwować, porównując chronioną od 1921 roku część Puszczy z lasami gospodarczymi. Kornik i tu, i tu pojawia się w tych samych okresach. W lasach gospodarczych leśnicy wycinają zarażone drzewa, na obszarze ochrony ścisłej nie ma wycinki ani usuwania martwych drzew. I co? W obu przypadkach gradacja też się załamuje w podobnym czasie, po 3‒4 latach. Co więcej, liczba obumierających drzew w obszarze ochrony ścisłej jest zbliżona do ilości drewna usuwanego przez leśników. A zatem wycinka zaatakowanych drzew nie jest uzasadniona ekologicznie, co poświadczają publikacje porównujące przebieg gradacji w obiektach, gdzie prowadzi się zwalczanie kornika, z obiektami, gdzie takich działań się nie prowadzi. Po szczegóły odsyłam np. do publikacji profesorów Wojciecha Grodzkiego i Jerzego M. Gutowskiego z Instytutu Badawczego Leśnictwa.

 

Ostatnio w prasie można było przeczytać wiele protestów przeciw wycince starych drzew w Puszczy. Wytłumaczmy: kto określa, ile i jakich drzew można wyciąć?

Trzeba zacząć od rzeczy podstawowych. Puszcza Białowieska dzieli się na część chronioną w formie Parku Narodowego i rezerwatów przyrody, gdzie nie prowadzi się wycinki, oraz lasy gospodarcze, gdzie pozyskuje się drewno. Część gospodarcza jest zarządzana na podstawie planów urządzenia lasu, w których jest określone, ile drewna w skali dziesięciolecia można wyciąć oraz lokalizacja planowanych cięć. Ostatni konflikt zaczął się od tego, że Nadleśnictwo Białowieża swoją pulę wynoszącą 63,5 tys. m3 na lata 2012‒22 wyczerpało już w 2015 roku. Wystąpiło więc o dodatkowy przydział zwiększający pozwolenie na wycinkę do 188 tys. m3 uzasadniając go gradacją kornika drukarza. Aneks do planu urządzenia lasu, zwiększający pozyskanie do takiej ilości, został 12 lutego 2016 roku pozytywnie zaopiniowany przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Białymstoku.

 

Trudno sobie wyobrazić 188 tys. m3 drewna. Ile to drzew? Ile metrów sześciennych ma jeden białowieski świerk?

Duży ponadstuletni świerk o wysokości ok. 35 m i średnicy pnia ok. 50 cm to w przybliżeniu 3,5 m3, czyli w grę wchodzi wycięcie ponad 60 tysięcy drzew. Zgodnie z decyzją Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska Lasy Państwowe mogą z tej puli pozyskiwać jedynie drzewa zamierające. Żeby je zidentyfikować, leśnicy zatrudniają tzw. trocinkarzy. Oni chodzą po lesie i wyszukują świerki, z których sypią się świeże trociny, co oznacza, że są właśnie zasiedlane przez korniki – to standardowe działanie w takich przypadkach. Zaznaczają je w terenie i w notatkach i na tej podstawie konkretne drzewa są przeznaczone do wycięcia. W praktyce jest to jednak trudne do realizacji na tak wielkim obszarze, jakim jest część gospodarcza Puszczy Białowieskiej, i żeby oznaczyć wszystkie zaatakowane drzewa, trocinkarze musieliby pracować w lesie właściwie bez przerwy.

 

Bo korniki szybko zasiedlają kolejne drzewa?

Tak. Generacja korników w sprzyjających warunkach trwa 2‒2,5 miesiąca, czyli tyle czasu potrzeba, żeby owady atakujące drzewo wydały kolejne pokolenie, które może zasiedlić nowe drzewa. Ale to wcale nie znaczy, że wystarczy szukać drzew trocinkowych w takich odstępach czasu. Inwentaryzację w okresie wegetacyjnym trzeba robić zasadniczo nieprzerwanie, bo zasiedlanie drzew przez korniki jest rozciągnięte w czasie. A więc drzewo, którego dzisiaj nie zaznaczyliśmy jako trocinkowe, jutro może się już takim okazać. Potrzebowalibyśmy więc ogromnej liczby trocinkarzy pracujących na okrągło, żeby faktycznie wykryć wszystkie zaatakowane drzewa, a coś takiego nie jest wykonalne.

 

Zwolennicy wycinki mówią, że cięcia mają dotyczyć jedynie terenów poza obszarami chronionymi, czyli poza Parkiem Narodowym i rezerwatami.

To prawda, jest jednak pewien szkopuł. Od czerwca 2014 roku cała Puszcza Białowieska jest uznana za Obiekt Światowego Dziedzictwa UNESCO. I choć taka forma ochrony w naszym prawodawstwie nie istnieje, jest to prestiżowe, międzynarodowe wyróżnienie. Na początku 2014 roku na prośbę UNESCO leśnicy sami zaprojektowali strefowanie planowanego obiektu i określili ogólne zasady zarządzania w tych strefach, na przykład w niektórych z nich zobowiązali się wstrzymać pozyskanie drewna. Ten roboczy plan zarządzania Obiektem Światowego Dziedzictwa stanowi aneks do wniosku o wpisanie obiektu na Listę Światowego Dziedzictwa i stał się podstawą do podjęcia decyzji przez UNESCO. Tymczasem planowane teraz cięcia dotyczą również właśnie tych stref. Jeśli dojdą do skutku, grożą nam niemiłe konsekwencje na arenie międzynarodowej. Po pierwsze bowiem, spowodują reakcję ze strony UNESCO, które po zbadaniu sprawy może umieścić obiekt na Liście Obiektów Zagrożonych, a w sytuacji skrajnej nawet skreślić z Listy ze względu na utratę jego wartości. Po drugie, obiekt jest tworem transgranicznym – zagrożenie lub utrata z naszej winy tego statusu z całą pewnością wywoła niezadowolenie władz Białorusi.

 

Czy polska gospodarka faktycznie potrzebuje tyle drewna, żeby trzebić Puszczę, nawet w części gospodarczej? Na co się je przeznacza?

Jak podaje „Raport o stanie lasów w Polsce”, opracowany przez Generalną Dyrekcję Lasów Państwowych, w 2014 roku w skali całego kraju pozyskano 37,8 mln m3 drewna. Ta ilość cały czas rośnie, bo rośnie też popyt na drewno (dziesięć lat wcześniej, w 2005 roku, pozyskanie było niższe o blisko 10 mln m3). Ale trzeba pamiętać, że Puszcza Białowieska nie jest zwykłym lasem gospodarczym. Niech w innych miejscach leśnicy tną tyle drzew, na ile pozwalają przepisy, nikt nie będzie protestował. Ale Puszczę Białowieską mamy jedną.

 

Często można także usłyszeć, że zaniechanie gospodarki leśnej w Puszczy odbije się negatywnie na życiu okolicznych mieszkańców.

Chociaż w ostatnich latach w całej Puszczy Białowieskiej pozyskanie drewna spadło z prawie 150 tys. m3 rocznie w latach 2002‒2011 do 48,5 tys. m3 rocznie w latach 2012‒2015, jakoś nie było słychać, żeby okoliczne firmy zajmujące się wycinką czy przetwarzaniem drewna masowo bankrutowały. Poza tym trzeba również pamiętać o tym, że np. w 2014 roku tylko połowa drewna została na rynku lokalnym, gdzie jest wykorzystywana przez okolicznych mieszkańców jako budulec czy opał. Reszta pojechała dalej, na przykład do papierni czy zakładów płyt drewnopochodnych. Moim zdaniem bez szkody dla przemysłu mogłoby tam trafić drewno z każdego innego lasu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie postuluje zresztą obecnie wprowadzenia ścisłej ochrony na terenie całej puszczy. Ludzie potrzebują drewna, ale jestem przekonany, że możliwy jest kompromis między ich potrzebami a ochroną Puszczy.

 

Poza tym z wycinki Puszczy mieszkańcy tak naprawdę mają bardzo niewiele. W Lasach Państwowych we wszystkich trzech nadleśnictwach w Puszczy pracuje w tej chwili może trochę ponad 100 osób, a ich zatrudnienie nie zależy od ilości wycinanego drewna. Jedyną grupą społeczną, która mogłaby stracić, są pilarze. Obecnie jednak na wycinkę urządza się przetargi, więc wcale nie jest powiedziane, że drzewa w Puszczy będą wycinać robotnicy z okolic.

 

W czym w takim razie sedno problemu? Skoro zwiększanie liczby wycinanych drzew nie przynosi szczególnych zysków?

Po części wynika to z ustawy o lasach, która zobowiązuje zarządcę lasu do przeciwdziałania zjawiskom o charakterze katastroficznym. A z punktu widzenia leśników gradacja szkodników jest taką katastrofą. Nadleśniczy ma więc ustawowy obowiązek wycinać zaatakowane drzewa, bo to jedyny znany leśnikom sposób przeciwdziałania takiej katastrofie, a jeśli limit cięć został wyczerpany, musi w takim wypadku wnioskować o jego zwiększenie.

 

Czy wyłączenie Puszczy spod przepisów ustawy o lasach rozwiązałoby problem?

Dotychczas próbowano jedynie powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego. Ustawa o ochronie przyrody mówi, że może się ono odbyć jedynie za zgodą lokalnych samorządów. A że tego typu rozwiązanie kojarzy się mieszkańcom z ograniczeniami – nie wolno zbierać grzybów, nie można wycinać drzew – mamy sytuację patową. Poza tym okoliczne samorządy widzą w oporze pewne korzyści, bo np. w ramach „Kontraktu dla Puszczy” – programu wsparcia ekonomicznego regionu Puszczy Białowieskiej, finansowanego przez Ministerstwo Ochrony Środowiska w latach 1999‒2000, uzyskały dotacje w wysokości kilkunastu milionów złotych na różne wydatki, w tym inwestycje: kanalizację, szkoły itp. Co prawda w 2010 roku minister zaproponował samorządom pulę blisko 100 mln zł za zgodę na powiększenie Parku, jednak samorządy odmówiły. A miało ono (to poszerzenie) dotyczyć wyłącznie obszarów, które i tak są już rezerwatami przyrody. Zachowanie status quo jest więc dla nich opłacalne.

 

Przyszłość Puszczy rysuje się w czarnych barwach?

Pewien sposób wyjścia z impasu zarysował się w 2006 roku, kiedy prezydent Lech Kaczyński powołał specjalną komisję do rozwiązania tego problemu. Jej prace zakończono projektem ustawy powołującej Park Narodowy na terenie całej Puszczy Białowieskiej. Powstał też projekt drugiej ustawy przewidującej rekompensaty i dofinansowanie dla całego regionu w związku z poszerzeniem Parku. Jednak wtedy te ustawy w ogóle nie dotarły pod obrady Sejmu. Jako uczestnik tej komisji myślę, że dzisiaj dużo lepszym rozwiązaniem jest jedynie wprowadzenie nowelizacji w ustawie o ochronie przyrody polegającej na wprowadzeniu nowej formy ochrony przyrody w postaci przyrodniczego Obiektu Światowego Dziedzictwa. Wtedy można zapisać, że obowiązują w nim reżimy ochronne, jakie zostały uzgodnione z UNESCO, i że obiekt taki wyłącza się spod ustawy o lasach.

 

Wydaje się to proste...

Obawiam się, że może być trudne w realizacji z przyczyn politycznych. Niestety, jeśli obecny minister środowiska postawi na swoim i zwiększy wycinkę, czeka nas druga Rospuda.

 

Rozmawiała Agnieszka Kloch, zdjęcia Jakub Ostałowski

 

© Academia nr 1 (45) 2016

 

Czytaj także:

„Szept i krzyk na Puszczy – cz. 2” – rozmowę prof. nadzw. dr. hab. Rafałem Kowalczykiem

 

Oceń artykuł
(3 głosujących)

„Academia” 2016

    

 

  

 

                                                          

„Academia” 2015

    

 

    

 

                                                             

„Academia” 2014

    

    

„Academia” 2013

    

    

„Academia” 2012

         

     

„Academia” 2011

   

    

„Academia” 2010

    

    

„Academia” 2009

    

    

„Academia” 2008

    

    

„Academia” 2007

    

    

„Academia” 2006

    

    

„Academia” 2005

    

    

Tematy

agrofizyka antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria materiałowa język językoznawstwo klimatologia kobieta w nauce komunikacja kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl