REKLAMA


 

REKLAMA


 

Raport trzech milionów – cz. 1 Jakub Ostałowski

Raport trzech milionów – cz. 1

O tym, ile osób choruje na cukrzycę, metodach zbierania danych na temat tej choroby i jej przyczynach, mówią dr hab. med. Tomasz Zdrojewski, przewodniczący Komitetu Zdrowia Publicznego PAN, i dr med. Roman Topór-Mądry z Instytutu Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum, współautorzy pierwszego „Raportu na temat cukrzycy w Polsce”.


Zdrojewski_Tomasz

Naszymi rozmówcami są

dr hab. med. Tomasz Zdrojewski

Komitet Zdrowia Publicznego, Polska Akademia Nauk, Warszawa
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

dr hab. med. Tomasz Zdrojewski prof. nadzwyczajny Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, jest lekarzem internistą ze specjalizacjami choroby wewnętrzne oraz hipertensjologia. Kieruje Zakładem Prewencji i Dydaktyki Katedry Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii.

 

ToporMadry_Roman

dr med. Roman Topór-Mądry
Instytut Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

dr med. Roman Topór-Mądry jest lekarzem ze specjalizacjami choroby wewnętrzne oraz zdrowie publiczne, konsultantem wojewódzkim w zakresie zdrowia publicznego. Pracuje w Zakładzie Epidemiologii i Badań Populacyjnych. Od 1 września 2016 r. będzie wicedyrektorem Instytutu Zdrowia Publicznego UJ CM w Krakowie.

 


 

Academia: Jaką liczbę chorych na cukrzycę szacowano w Polsce przed skompletowaniem „Raportu”?

Tomasz Zdrojewski: Do tej pory nie było dobrych danych na ten temat. O ile rejestry dotyczące dzieci i młodzieży z cukrzycą typu 1 są w niektórych województwach dobrze prowadzone, o tyle rejestry dotyczące cukrzycy typu 1 i 2 u osób dorosłych wskazywały niejednoznacznie: jedne na 2, a inne na 4 miliony chorych. A organizacje międzynarodowe podawały te dane za nami.

 

To o tyle dziwne, że cukrzyca jest poważnym problemem cywilizacyjnym.

T.Z.: Tak, i to nie tylko medycznym, lecz także ekonomicznym i społecznym. Epidemia cukrzycy na świecie i w Polsce szybko narasta. Z pewnymi chorobami zaczynamy wygrywać, na przykład z nadciśnieniem tętniczym. Ale otyłość i cukrzyca wyrządzają w Polsce wiele szkód. W związku ze starzeniem się społeczeństwa liczba chorych jeszcze bardziej wzrośnie. Dlatego jest tak ważne z punktu widzenia nie tylko naukowego, ale także polityki zdrowotnej państwa, by zająć się cukrzycą na poważnie.

 

Państwo się zajęli. Jak powstawał „Raport”?

T.Z.: Komitet Zdrowia Publicznego PAN zdecydował się powołać grono najlepszych ekspertów – z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny i Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz konsultanta krajowego z diabetologii prof. Krzysztofa Strojka. Kluczowa była też decyzja o rozpoczęciu szczegółowej współpracy z dwoma departamentami Narodowego Funduszu Zdrowia i pozyskanie bardzo ważnych danych o refundacji leków i wizytach lekarskich. A wprowadzenie organizacji komercyjnej badającej rynek leków w Polsce, Sequence HC Partners, pozwoliło doprecyzować i uwiarygodnić liczbę chorych w Polsce obliczoną na podstawie danych NFZ. Musimy pamiętać, że NFZ jest płatnikiem, a nie organizacją epidemiologiczną czy kliniczną, dlatego jego dane trzeba właściwie i wnikliwie interpretować. Trzecim „zabezpieczeniem” uzyskania prawdziwych danych o liczbie chorych w Polsce były rezultaty ogólnopolskiego badania przekrojowego NATPOL, które koordynowałem w kraju 4 lata temu. W reprezentatywnej próbie dorosłych Polaków wylosowanej przez MSWiA sprawdziliśmy nie tylko rozpowszechnienie nadciśnienia tętniczego, zaburzeń lipidowych czy cukrzycy, ale także dzięki szczegółowym badaniom spełniającym pierwszy raz kliniczne kryteria rozpoznania tych chorób określiliśmy, ilu Polaków nie jest świadomych choroby. Na podstawie tych trzech zbiorów danych z NFZ, Sequence i NATPOL okazało się, że mamy 2 mln 150 tys. chorych na cukrzycę typu 1 i 2, łącznie z cukrzycą ciężarnych, i 550 tys. osób nieświadomych tego, że chorują. Razem 2 mln 700 tys. Teraz bardzo potrzebnym i ważnym krokiem powinno być wprowadzenie rejestru chorych na cukrzycę. Powinno się to odbyć w dwu etapach. Najpierw trzeba zająć się cukrzycą typu 1, insulinozależną, na którą zapadają zwykle młodzi ludzie, zależącą od czynników immunologicznych, a później cukrzycą 2, związaną z insulinoopornością, powodowaną przez otyłość i nieodpowiedni styl życia.

 

Roman Topór-Mądry: By móc tworzyć oceny potrzeb zdrowotnych albo koniecznych interwencji, musimy mieć wiedzę epidemiologiczną na temat występowania zjawiska. Dlatego powstanie „Raportu” było niezbędne. Z kolei rejestry umożliwią realną ocenę efektywności medycznej i, co ważne, ekonomicznej diagnostyki i terapii cukrzycy. Nie zawsze to, co się sprawdza w wyselekcjonowanych grupach chorych w badaniach klinicznych, jest tak samo efektywne w powszechnej praktyce lekarskiej. Dzięki ocenie skuteczności leków w codziennej praktyce będzie można lepiej kształtować politykę lekową oraz lepiej organizować opiekę, w tym diabetologiczną.

 

A rejestr i raporty na temat innych chorób?

R.T.-M.: Istnieje np. rejestr nowotworów. Niestety, w roku wprowadzenia tzw. pakietu onkologicznego jego jakość bardzo się pogorszyła. Gromadzone są także informacje o zgłaszalności chorób zakaźnych. Proszę zwrócić uwag na niuans semantyczny – zgłaszalności, a nie zapadalności. Nie zbiera się informacji na temat tego, ile osób choruje, ale ile zgłasza się do lekarza, który następnie przekazuje te informacje do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Dysponujemy również informacjami na temat hospitalizacji osób cierpiących na choroby psychiczne. Nie wiemy natomiast, ile osób choruje. Jest rejestr chorych na AIDS, gruźlicę czy choroby zawodowe.

 

T.Z.: Niedawno ośrodki z Zabrza, Gdańska i Warszawy opracowały we współpracy z NFZ ogólnopolski rejestr chorych na zawały serca. Dzięki temu mogliśmy ocenić jakość polityki zdrowotnej w kraju w ostatniej dekadzie w tym zakresie. Okazało się, że mamy duże porażki (35% więcej zachorowań niż w krajach starej UE) oraz bezdyskusyjne sukcesy. Rozwój kardiologii interwencyjnej spowodował redukcję śmiertelności z powodu zawałów serca w polskich szpitalach do poziomu wskaźników o najlepszych systemach zdrowia w Europie. Bez rejestru byśmy tego nie wiedzieli i nie mogli ocenić skutków inwestycji w kardiologię interwencyjną i… braku inwestycji w budowanie zdrowia Polaków, czyli profilaktykę pierwotną.

 

Unia Europejska nie wymaga takich rejestrów?

R.T.-M.: Nie. Daje jedynie zalecenia w obrębie pewnych obszarów. Wszystko przekłada się na ekonomię. Byłem w zespole ekspertów Komisji Europejskiej zajmującym się tworzeniem wskaźników zdrowotnych. To podstawa do budowania tabel, wykresów i map dotyczących statusu zdrowotnego, uwarunkowań zdrowia i opieki zdrowotnej w państwach członkowskich UE i w innych krajach europejskich. Umożliwiają one monitorowanie oraz porównywanie sytuacji zdrowotnej i służą jako podstawa do kształtowania polityki w tym zakresie. Utworzono 88 głównych europejskich wskaźników zdrowotnych (ECHI). KE, która finansowała to przedsięwzięcie, zaleciła krajom wprowadzenie zbierania danych wtedy, kiedy będą one na to gotowe. Ogłoszenie rozpoczęcia tych prac zbiegło się w czasie z kryzysem gospodarczym i spowolniło je.

 

Jak do tej pory zbierało się dane o chorych na cukrzycę?

R.T.-M.: Lekarz w przychodni raportuje cel wizyty pacjenta – to, z jaką chorobą wizyta, usługa była związana. Jeżeli z cukrzycą, to informację o chorobie pozyskuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Drugim źródłem są leki refundowane, a takie są leki na cukrzycę. Każda apteka odnotowuje sprzedaż w systemie komputerowym i co dwa tygodnie raportuje do Narodowego Funduszu Zdrowia. W oparciu o to dostaje zwrot kosztów części leków. Na tej podstawie uzyskaliśmy dane, ile osób w ciągu jednego roku korzystało albo z takich usług, albo leków. Wiadomo, że obydwa źródła były określane przez lekarza. Lekarz, wypisując receptę na lek na cukrzycę, musiał mieć pewność, że pacjent na nią choruje. Lekarz prowadzi dokumentację, a system refundacji jest dość szczelny. W razie kontroli lekarz musi wykazać, że wypisanie recepty było zasadne. Jeżeli lekarz zaraportuje, że wizyta pacjenta była związana z cukrzycą, to także można to skontrolować. Istnieje różnica w liczbie osób korzystających z jednego i drugiego systemu. Dane refundacyjne to 2 mln 130 tys. chorych, dane pochodzące z wizyt u lekarza to zaś 1 mln 670 tys. To obrazuje niezdolność systemu finansowania usług do bycia rejestrem – nie w tym wszak celu został stworzony. Innymi słowy – jeżeli pacjent przychodzący do lekarza cierpi także na inną chorobę i przy okazji tej samej wizyty lekarz wypisze receptę na lek na cukrzycę, a potem zaraportuje tę inną chorobę, chory nie znajdzie się już w interesującej nas bazie chorych na cukrzycę. Istnieje również pewna liczba osób, które skorzystały z usługi, lecz nie wykupiły leków (np. z powodów finansowych) albo nie dostały recepty, ponieważ jeszcze nie wymagały leczenia farmakologicznego, lecz jedynie zmiany stylu życia.

 

Którzy pacjenci wymagają leczenia?

R.T.-M.: Leczenie zależy od poziomu cukru we krwi i HbA1c, czyli poziomu hemoglobiny glikowanej, wskazującej na poziom cukru w okresie ostatnich 3 miesięcy. W zależności od tych wyników zalecamy zmianę diety i aktywność ruchową – to pierwszy, niefarmakologiczny sposób interwencji – albo leczenie farmakologiczne, najczęściej na początku doustną metforminą. Jeśli to nie pomaga, przepisujemy kilka innych leków doustnych lub zastrzyki z insuliny.

 

A co z tymi, którzy się nie leczą?

T.Z.: Rzeczywiście, aż około 25% Polaków chorych na cukrzycę – co trzeci mężczyzna i co szósta kobieta – o tym nie wie! Badanie NATPOL pozwoliło zweryfikować, jaka jest świadomość cukrzycy w Polsce. Uzyskaliśmy te dane dzięki temu, że w tym badaniu zastosowaliśmy pierwszy raz aktualne kryteria diagnostyczne cukrzycy stosowane w praktyce klinicznej. Zwykle stosuje się w dużych programach naukowych tego typu tylko jednokrotny pomiar glikemii na czczo. Decydują o tym względy finansowe i logistyczne. W badaniu NATPOL protokół projektu uwzględniał zgodnie z zasadami rozpoznawania cukrzycy drugi pomiar glikemii i dopiero, gdy poziom cukru był podwyższony drugi raz, rozpoznawaliśmy cukrzycę. Badaniem NATPOL objęliśmy losową próbę obejmującą 2 tys. 400 Polaków. Opierając się na tych wynikach, wskazaliśmy, że 26% chorych nie wie, że ma cukrzycę (36% mężczyzn i 15% kobiet). W ten sposób mogliśmy podać całkowitą liczbę 2 mln 700 tys. chorych.

 

R.T.-M.: Badanie Sequence HC Partners – współpracującej z nami niezależnej firmy komercyjnej oceniającej również konsumpcję leków – polega na zbieraniu informacji na temat sprzedaży leków w reprezentatywnej grupie 600 aptek. Dzięki temu także można oszacować liczbę chorych. W ten sposób mogliśmy zweryfikować część danych z NFZ oraz również dowiedzieć się, ile osób kupuje leki na cukrzycę bez refundacji. Ta grupa to około 100 tys. osób.

 

Czy zebrane dane pozwalają ocenić, ile osób choruje na cukrzycę typu 1, a ile na cukrzycę typu 2?

R.T.-M.: Niestety, nie. Cukrzyca typu 2 nie jest na początku zależna od insuliny, lecz insulinooporności. Tkanka nie odpowiada na insulinę w organizmie. Wraz ze zmianami metabolicznymi i coraz większą otyłością organizm potrzebuje jej coraz więcej. Insulinę podajemy więc zarówno w przebiegu cukrzycy typu 1, jak i w niektórych przypadkach w cukrzycy typu 2. Klasyfikacja chorób dzieli cukrzycę na insulinozależną i insulinoniezależną. Niektórzy lekarze kodują czasem cukrzycę typu 2 jako insulinozależną, ponieważ podają insulinę. Istnieje więc problem z jednoznacznością opisów chorobowych. Dlatego nie jesteśmy w stanie powiedzieć, ile dokładnie występuje cukrzycy określonego typu w naszej populacji.

 

Czy 2 mln 700 tys. chorych na cukrzycę w Polsce to wynik podobny do tych w innych krajach?

T.Z.: Podobny. To 6‒7% populacji. Czyli w sumie odsetek na średnim europejskim poziomie.

 

Ale czy nie zmierzamy w stronę wyższego?

T.Z.: Niestety, zdecydowanie tak. I to nie tylko w Polsce. Z badań przeprowadzonych w 200 krajach opublikowanych łącznie w piśmie „Lancet” w kwietniu wynika, że po 1980 roku liczba chorych na cukrzycę wzrosła na świecie ze 108 mln do 420 mln. Liczba chorych mężczyzn wzrosła z 4,5% do 9%, kobiet zaś z 5 do 8%.

 

Kobiety bardziej o siebie dbają?

T.Z.: Tak. I mają lepszą świadomość cukrzycy. Warto podkreślić, że wzrost zachorowalności na cukrzycę zależał w 40% od starzenia się społeczeństw.

 

Dzięki naszemu „Raportowi” możemy dostarczyć rządowi wiarygodnych danych nie tylko dotyczących chorych na cukrzycę, ale także – dzięki prognozom demograficznym GUS oraz danym z ZUS – analizować trendy i koszty oraz proponować poprawę polityki zdrowotnej w tym zakresie. W pierwszym kroku trzeba radykalnie poprawić wykrywanie cukrzycy i tzw. stanu przedcukrzycowego.

 

Wiele osób nie chce wiedzieć, że choruje.

T.Z.: W latach 90. sądziliśmy, że powodem niechęci do badań jest np. lęk przed utratą pracy, teraz nie mamy pojęcia, czemu tak jest. Może to jakiś syndrom „macho”. U polskich kobiet wiele wskaźników zdrowotnych zależy od poziomu wykształcenia. U mężczyzn w znacznie mniejszym stopniu wykształcenie determinuje wiedzę i zachowania zdrowotne.

 

Chory na cukrzycę powinien bezwzględnie przestrzegać zaleceń lekarza?

R.T.-M.: Tak. Bo po pierwsze, leczenie cukrzycy nie jest skuteczne bez współpracy z lekarzem, co zresztą dotyczy wszystkich chorób. Po drugie, jeżeli pacjent nie pilnuje diety, nie weryfikuje poziomu cukru, to nie będzie miał sukcesów w walce z chorobą, w prewencji jej powikłań. Podobnie jeśli zapomina o lekach albo lekceważy ich przyjmowanie, choć one tylko wspomagają terapię. Najważniejsze jest to, by obok farmakoterapii stosować odpowiednią dietę i aktywność fizyczną. Jeżeli ktoś będzie zjadał kilka ciastek dziennie, to żadne leki mu nie pomogą. Zawsze należy zatem poprawić styl życia.

 

I rzucić palenie?

R.T.-M.: Tak, stanowczo się to zaleca.

 

Niełatwo jest żyć zdrowo.

R.T.-M.: By ludzie mogli żyć zdrowo, muszą być w danym kraju spełnione odpowiednie warunki społeczno-ekonomiczne. Dopiero po ustabilizowaniu się sytuacji ekonomicznej ludzie zaczynają zmieniać swoje preferencje, mieć więcej czasu dla siebie, rodziny i dbać o swoje zdrowie. To zwłaszcza widać właśnie przy nałogu palenia papierosów. W krajach rozwijających się on się nasila, po polepszeniu się sytuacji gospodarczej zaś liczba palaczy spada. 20 lat temu 60% polskich mężczyzn paliło, teraz już tylko trzydzieści kilka procent. Za to po papierosy sięga coraz więcej polskich kobiet i rośnie u nich liczba zgonów spowodowanych nowotworem płuc.

 

Styl życia rodziców kształtuje styl życia dzieci.

R.T.-M.: Oczywiście. W powodzi codziennych obowiązków niektórzy rodzice są wręcz zadowoleni, że dzieci zajmują się same sobą, choć one w tym czasie siedzą przed komputerem i telewizorem. Nie zwracają uwagi na to, co dzieci jedzą, co kupują w szkolnych sklepikach. Część rodziców nie dba o aktywność fizyczną dzieci. Kiedy rodzice mają nadwagę, która jest jedną z podstawowych przyczyn cukrzycy typy 2, dzieci często również ją mają. Być może namiastką opieki rodzicielskiej jest zezwalanie dzieciom na podjadanie słodyczy i picie słodzonych napojów. Epidemia otyłości jest związana z większą dostępnością i reklamą niezdrowego jedzenia. Rozwój elektroniki też się do tego przyczynił. Kiedy jej nie było, dzieci robiły coś razem poza domem. Dziś, odseparowane od rówieśników, najczęściej zajmują się swoimi smartfonami. A kontakt wirtualny nie zwiększa aktywności ruchowej. Na szczęście wrasta również społeczna świadomość tych zjawisk.

 

Ile nas kosztuje cukrzyca?

T.Z.: Trzy, cztery lata temu był to, licząc koszty bezpośrednie (np. leków, porad, hospitalizacji) i pośrednie (związane z absencją w pracy, niską produktywnością – tzw. prezenteizm, czyli obecność w pracy pomimo choroby, co wpływa na jakość wykonywania zadań, niepełnosprawnością) wydatek rzędu 4,5 mld zł. Nawet gdybyśmy założyli, że zachorowalność na cukrzycę nie wzrośnie – a wiemy, że wskutek narastającej otyłości wzrośnie – to przy zakładanym tempie starzenia się naszego społeczeństwa do 2030 roku wydatki na cukrzycę podwoją się. Dlatego tak ważne jest, by w Polsce rozwijać badania epidemiologiczne dot. rozpowszechnienia, wykrywania i kontroli chorób populacyjnych, np. cukrzycy, oraz rejestry (badania typu outcome), by prowadzić dużo lepszą politykę zdrowotną niż dotychczas. Jeśli tego nie uczynimy, łatwo przewidzieć, że już za 10‒20 lat nasz system ochrony zdrowia będzie miał dużo większe problemy finansowe, niż możemy to sobie dzisiaj wyobrazić.

 

Rozmawiała Anna Kilian zdjęcie Jakub Ostałowski

 

 

 

Czytaj także:

„Raport trzech milionów – cz. 2”

© Academia nr 2 (46) 2016

Oceń artykuł
(0 głosujących)

„Academia” 2016

    

 

  

 

                                                          

„Academia” 2015

    

 

    

 

                                                             

„Academia” 2014

    

    

„Academia” 2013

    

    

„Academia” 2012

         

     

„Academia” 2011

   

    

„Academia” 2010

    

    

„Academia” 2009

    

    

„Academia” 2008

    

    

„Academia” 2007

    

    

„Academia” 2006

    

    

„Academia” 2005

    

    

Tematy

agrofizyka antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria materiałowa język językoznawstwo klimatologia kobieta w nauce komunikacja kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl