REKLAMA


 

REKLAMA


 

Borelioza: Sztuka ostrożności jerzy gorecki/www.pixabay.com

O tym, jakie objawy daje borelioza i jak powinno się ją leczyć, mówi prof. dr hab. med. Joanna Zajkowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.


 

Zajkowska_Joanna

Naszą rozmówczynią jest

prof. dr hab. med. Joanna Zajkowska
Uniwersytet Medyczny, Białystok
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  

 

Prof. dr hab. med. Joanna Zajkowska jest internistką, zakaźniczką i epidemiolożką, zastępczynią kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji UM w Białymstoku.  

 


 

Academia: Po ponad stu latach od pierwszych opisów klinicznych boreliozy jej rozpoznawanie nie jest już trudne. Dlaczego więc za takie uchodzi – jak często słyszymy w mediach?

Joanna Zajkowska: Szum informacyjny, który jest w Internecie i w wielu nienaukowych publikacjach, powoduje, że informacje prawdziwe wymieszane są z nieprawdziwymi. Wiedza na temat boreliozy stale się rozwija, a nadal pokutują stare informacje. Nie jest już aktualny indeks objawów, gdzie można znaleźć niemal wszystko – zastąpiły go definicje przypadków poszczególnych postaci klinicznych. Opis kliniczny postaci spełniający określone kryteria to inaczej definicja przypadku, na przykład rumień wędrujący. Trzymając się definicji, możemy porównywać częstość występowania danej postaci na danym terenie. Rumień to rumień, a boreliozowe zapalenie stawu czy neuroborelioza to nie dowolna, często subiektywna interpretacja, tylko przypadek, który musi spełniać swoją naukową definicję. Dotyczy to szczególnie neuroboreliozy. W powszechnym odczuciu pacjentów można by ją określić jako stan zmęczenia i zaburzenia koncentracji. Natomiast według definicji przypadku jest to porażenie nerwów czaszkowych z odczynem zapalnym płynu mózgowo-rdzeniowego. Postęp w medycynie ogranicza nadużywanie rozpoznania. Wiemy już także, które badania należy wykorzystywać w rutynowej diagnostyce, a które są nieprzydatne. Testy są udoskonalane przez konkurujące ze sobą firmy i są coraz lepszej jakości. Mam tu na myśli rekomendowane testy Elisa wykorzystywane w badaniu wstępnym i Immunoblot jako potwierdzające. Pierwsze charakteryzują się dużą czułością – wykrywają przeciwciała przeciwko coraz liczniejszej grupie antygenów bakterii odpowiadających za zachorowanie w Europie, gdzie jest już pięć gatunków Borrelia. Cechą drugich jest duża swoistość. W połączeniu z objawami, które są dobrze opisane, rozpoznanie boreliozy naprawdę nie jest zbyt skomplikowane.

 

W Polsce odnotowuje się coraz więcej przypadków tej choroby. Czy rzeczywiście dotyka ona coraz większej liczby osób, czy dane są dowodem na lepszą jakość diagnostyki krętkowicy kleszczowej?

Zmiany środowiskowe, w tym klimatyczne, sprzyjają kleszczom. Jest ich coraz więcej, co potwierdzają obiektywne badania. Również zmiany w naszym stylu życia sprzyjają częstszej ekspozycji. Spędzanie czasu w kontakcie z przyrodą oraz sport – popularność rowerów, biegania – stwarzają więcej okazji do pokłucia przez kleszcze. Zatem tak, na boreliozę zapada więcej osób, na co pośrednio wskazuje liczba zachorowań na inną chorobę – kleszczowe zapalenie mózgu. Ta choroba w postaci neurologicznej, pojawiająca się do czterech tygodni po ukłuciu przez kleszcza, jest odnotowywana, rejestrowana i można ja potraktować jako wskaźnikową także innych chorób odkleszczowych. Z boreliozą jest jednak trochę inaczej. Z pewnością jest jej więcej, jest lepiej rozpoznawana klinicznie, ale też bardzo łatwy dostęp do badań serologicznych powoduje, że ludzie diagnozują się sami. A wynik dodatni to czasem zakażenie odległe w czasie, przeleczone lub tylko wykazanie cech serologicznych kontaktu z bakterią bez zachorowania. Jednak żadne najlepsze testy nie są użyteczne, jeśli nie uwzględnimy diagnostyki różnicowej prezentowanych objawów. Testy mogą być dodatnie, a objawy mogą mieć inne przyczyny. Mimo że nie każdy dodatni wynik należy interpretować jako zachorowanie, tak się dzieje. To efekt obowiązku zgłaszania takich wyników do Państwowej Inspekcji Sanitarnej, co zawyża w pewien sposób statystyki i jest w mojej ocenie nadmiernie wykorzystywane w mediach.

 

Jakie metody leczenia boreliozy są obecnie rekomendowane w Polsce?

Europejskie rekomendacje zalecają stosowanie jednego antybiotyku nie dłużej niż miesiąc. Jego wybór i czas terapii zależą od postaci klinicznej, wieku pacjenta (u dzieci nie stosuje się doxycykliny), możliwości koinfekcji [zakażenia człowieka kilkoma drobnoustrojami podczas pojedynczego ugryzienia – przyp. red.], którą mogą sugerować takie objawy towarzyszące rumieniowi jak złe samopoczucie i bóle mięśniowe, oraz ewentualnych przeciwwskazań do zastosowania konkretnego antybiotyku. Poza antybiotykiem zaleca się leczenie przeciwbólowe, a jeśli jest taka potrzeba – rehabilitację. Poprawa po leczeniu – czyli ustępowanie objawów już w trakcie terapii – dowodzi trafności diagnozy. Brak poprawy jest wskazaniem do diagnostyki różnicowej, czyli wykluczenia wszystkich innych możliwych przyczyn dolegliwości.

 

Dlaczego metoda rekomendowana przez Międzynarodowe Towarzystwo Boreliozy i Chorób z Nią Powiązanych zyskuje na popularności, choć zakłada długie podawanie antybiotyków przy braku objawów po ukłuciu kleszcza?

Właściwie to zbiór rekomendacji. Zaleca się podawanie antybiotyków przez cztery tygodnie po pokłuciu przez kleszcza, a w leczeniu zgłaszanych dolegliwości, niestety – od kilku do kilkunastu miesięcy. A więc tyle, ile trwają objawy i jeszcze długo po ich ustąpieniu. Jest dość dowolna interpretacja naszych kolegów lekarzy powołujących się na tę metodę. Zjawisko coraz większej jej popularności jest obserwowane nie tylko w Polsce, a odpowiedź na pytanie dlaczego nie jest prosta. Wielu pacjentów ma objawy o nieustalonej przyczynie. Ponadto jest grupa chorych, u której rozpoznania, szczególnie neurologiczne, mają niekorzystne prognozy. Pacjenci często sami szukają powodów swoich schorzeń, wykonując badania nie zawsze zalecane. Natomiast specjaliści ILADS często rozpoczynają leczenie tylko w oparciu o skargi pacjenta i wyniki badań niespełniających rekomendowanych kryteriów. Pacjent, oczekując odwrócenia niekorzystnej diagnozy, na przykład stwardnienia rozsianego, zgadza się na takie długotrwałe leczenie antybiotykami. Brak poprawy po takim leczeniu pacjent tłumaczy sobie przewlekłością boreliozy. Natomiast reżim wymuszany systematycznym przyjmowaniem antybiotyków, dieta, suplementy mogą dawać pewną poprawę. Jednak w perspektywie czasowej jest to niekorzystne dla pacjenta, a czasami dramatyczne w skutkach, nie tylko jako efekt długotrwałej antybiotykoterapii, ale jako opóźnienie właściwej diagnozy.

 

 

 

 

Część lekarzy uważa, że w leczeniu boreliozy może pomóc biorezonans. Na czym on polega?

Jest to metoda wykorzystywana do diagnozy i leczenia jednocześnie, wykorzystuje chyba drgania. Nie ma opartych na dowodach danych, że ta metoda jest skuteczna, a wyniki badań, które są opisywane, z którymi przychodzą pacjenci z podaniem lokalizacji i genotypu bakterii do mnie jako do naukowca absolutnie nie przemawiają. Nie są mi znane podstawy immunologii ani mikrobiologii, które eliminowałyby tylko wybrane bakterie za pomocą czynników fizycznych wewnątrz organizmu. Może wpływają one na pewne procesy metaboliczne, na psychikę – akceptacja choroby przez leczących i systematyczne zabiegi mogą tu przynieść poprawę samopoczucia. Biorezonans wpływa na nasz organizm, natomiast na pewno nie bójczo na wybrane tylko bakterie. Mamy w jelitach i na skórze około 1,5 kilograma różnych, w tym pożytecznych, bakterii, więcej niż komórek somatycznych naszego ciała. Gdyby biorezonans był skuteczny i skutecznie niszczył bakterie, co stałoby się z nimi? Jeśli byłaby to taka dobra metoda unicestwiania bakterii, to mamy przecież stopy cukrzycowe, niegojące się owrzodzenia, odleżyny i jakoś nikt się nie porywa na leczenie ich biorezonansem. O boreliozie niektóre osoby, które ją leczą, opowiadają przedziwne rzeczy, niestety w żaden sposób nieprzystające do wiedzy opartej na dowodach. Szczególnie niebezpieczne dla pacjenta wydają mi się dywagacje na temat stwardnienia rozsianego i neuroboreliozy. Zacytuję opinię jednej z przychodni leczących metodą biorezonansu: „Doświadczenia przychodni potwierdzają, że nie ma stwardnienia rozsianego bez boreliozy”. Można usłyszeć, że borelioza przebiegiem przypomina SM i że często rozpoznaje się SM, a nie boreliozę. Rozpoznanie SM jest bardzo poważne, wymaga spełnienia określonych kryteriów, czasu, progresji choroby. Podstawą rozpoznania boreliozy są badania serologiczne, które czasem w przebiegu choroby autoimmunologicznej mogą być trudne do interpretacji. Ale dla specjalistów te wątpliwości są dość łatwe do rozstrzygnięcia. Natomiast zasianie ich w głowie pacjenta – że ma nieprawidłowe rozpoznanie i jest źle leczony, tylko na podstawie wyników badania biorezonansem, jest w moim odczuciu po prostu nieetyczne. Mamy w klinice wielu takich pacjentów, też z SM, często z dodatnimi przeciwciałami w kierunku boreliozy. I trzeba być bardzo ostrożnym, aby nie odebrać możliwości leczenia SM, młodej osobie, która może stać się niepełnosprawna. Czasem trzeba leczyć boreliozę przed leczeniem immunosupresyjnym stwardnienia rozsianego.

 

Chorzy stosują również terapie ziołowe. Co to za zioła i jak miałyby one pomóc w leczeniu choroby wywołanej przez bakterie należące do krętków?

W leczeniu boreliozy popularnych jest kilka rodzajów ziół lub mieszanki komponowane przez producentów, gdzie wykorzystuje się takie rośliny jak czystek, szczeć, wiesiołek czy inne. Działanie ziół może być pozytywne jako łagodnie immunomodulujące, czyli wspierające własne mechanizmy obronne. Natomiast w działanie bójcze wewnątrztkankowe trudno uwierzyć. Pewna mobilizacja układu immunologicznego jest korzystna we wszystkich stanach poza chorobami, u których podłoża leży autoagresja, zatem i w tych terapiach należy być ostrożnym.

 

Boreliozę diagnozuje się na półkuli północnej, głównie w Europie i Ameryce Północnej, oraz na niewielkim obszarze Azji – w Afryce odnotowano tylko pojedyncze przypadki. Czy leczenie europejskiej boreliozy różni się od terapii stosowanych na innych kontynentach?

Wytyczne są podobne. W USA ostatnio wydane rekomendacje są jeszcze krótsze, jeśli chodzi o czas leczenia, niż te europejskie. Z dwóch podstawowych antybiotyków doustnych, takich jak penicylina doustna i doxycyklina, raczej wskazuje się na lek z wyboru – doxycyklinę, ze względu na koinfekcje. W naszych warunkach może występować współistnienie lub sama anaplazmoza [choroba odzwierzęca znana do niedawna jako erlichioza granulocytarna, wywoływana przez bakterie Anaplasma phagocytophilum – przyp. red.] która może wyglądać jak rumień boreliozowy. Leczona anaplazmoza ustępuje szybciej pod wpływem doxycykliny, nieleczona ustępuje samoistnie. Boreliozę dobrze się leczy zarówno doxycykliną, jak i penicyliną, więc jeśli wybierzemy doxycyklinę, działa ona na obie opcje. W krajach, gdzie koinfekcji jest mało, zaleca się rozpoczynanie leczenia od penicyliny doustnej. W przypadkach neuroboreliozy czy postaci stawowych zaleca się leczenie dożylne cefalosporyną III generacji, jak ceftriaxon, i tu większość rekomendacji jest identyczna. Co to jest zespół poboreliozowy?

Po zakończeniu leczenia niektórzy pacjenci nadal odczuwają pewne dolegliwości – zmęczenie, brak energii, pobolewanie mięśni i stawów. Dotyczy to pewnego odsetka leczonych i prowadzone są badania, czy rzeczywiście jest to skutek zachorowania. Objawy przypisywane zespołowi poboreliozowemu są dość nieswoiste i obserwuje się je także w innych zakażeniach.

 

Jakie są najczęstsze powikłania nieleczonej boreliozy?

Może nie tyle powikłania, ile późne objawy to nawracające zapalenie stawu, najczęściej kolanowego, prawdopodobnie o wygenerowanym podłożu immunologicznym oraz przewlekłe zanikowe zapalenie skóry, z charakterystycznym jej wyglądem na kończynach. W bardzo rzadkich przypadkach choroba moze dotyczyć oka, serca lub mózgu. Natomiast najcześciej nierozpoznane jako borelioza to porażenie nerwu twarzowego, zespoły bólu korzonkowego.

 

Czy opracowana w USA pod koniec lat 90. szczepionka będzie kiedyś stosowana?

Ta szczepionka jest oparta na antygenie OspA. Bakteria, przebywając w kleszczu, ma na swojej powierzchni białko OspA. Pod wpływem żerowania kleszcz nabiera do jelit krwi, a bakteria zmienia płaszcz antygenowy na taki, który zawiera białko OspC. Oba białka mogą stać się celem dla przeciwciał wygenerowanych przez szczepionkę. W trakcie jej stosowania okazało się, że antygen OspA wykazuje pewne podobieństwo do niektórych struktur w naszym organizmie. I szczepienie powodowało takie objawy jak boreliozowe, nawracające zapalenie stawów w USA. Być może to właśnie ten mechanizm odpowiadał za nawracające zapalenia stawów kolanowych w przebiegu Lyme arthritis. A więc szczepionka nie sprawdziła się z powodu generowania reakcji autoimmunologicznych. Antygen OspC znajdujący się na powierzchni bakterii w momencie, gdy jest ona gotowa do przejścia do kręgowca, jest różny dla różnych gatunków Borrelia. Mamy obecnie w Europie pięć genogatunków. Wykazują one zmienność w obrębie nawet jednego gatunku. Problem polega więc na tym, które białko wybrać – a może mieszaninę antygenów OspC z różnych genogatunków? I w jakich proporcjach? Ponadto występowanie genogatunków patogennych bakterii jest w Europie zróżnicowane. Jak dotąd nie stworzono więc jeszcze takiej szczepionki, która byłaby uniwersalna. Takie koncepcje oparte na antygenie OspC były prowadzone w Europie, ale kilka gatunków bakterii występujących w Europie z różniącym się OspC utrudnia zadanie. Amerykanie mówią, że prace nad szczepionką nie są konieczne, bo chorobę dobrze się leczy antybiotykami, a wysiłki tworzenia szczepionek należy skierować na te zakażenia wirusowe, na które nie ma jeszcze leczenia przyczynowego. Inne opinie wskazują na potrzebę prac nad szczepionką opartą na innych założeniach, na przykład nie na antygenach bakterii, ale na antygenach zawartych w ślinie kleszczy, co zniechęcałoby je lub uniemożliwiało im skuteczne żerowanie.

 

 

Z prof. Joanną Zajkowską

rozmawiała Anna Kilian

 

© Academia nr 2 (50) 2017

 

Czytaj także:

„Borelioza: kleszcze rodzą się niewinne” – rozmowę, w której o tym, jak żerują kleszcze i w jaki sposób przenoszą boreliozę, mówi dr hab. Anna Bajer, profesor nadzwyczajna Zakładu Parazytologii Uniwersytetu Warszawskiego.

 

 

Cały numer

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Oceń artykuł
(0 głosujących)

„Academia” 2016

    

 

  

 

                                                          

„Academia” 2015

    

 

    

 

                                                             

„Academia” 2014

    

    

„Academia” 2013

    

    

„Academia” 2012

         

     

„Academia” 2011

   

    

„Academia” 2010

    

    

„Academia” 2009

    

    

„Academia” 2008

    

    

„Academia” 2007

    

    

„Academia” 2006

    

    

„Academia” 2005

    

    

Tematy

agrofizyka antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria materiałowa język językoznawstwo klimatologia kobieta w nauce komunikacja kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl