REKLAMA


 

REKLAMA


 

Festiwale nauki cenimy, bo pozwalały uczestnikowi „dotknąć” eksperymentu, wykonać i ocenić go samemu. To podejście leży też u podstaw sukcesów centrów nauki Festiwale nauki cenimy, bo pozwalały uczestnikowi „dotknąć” eksperymentu, wykonać i ocenić go samemu. To podejście leży też u podstaw sukcesów centrów nauki Paweł Morga

Dziś pytamy: Ilu dana impreza ma tych, co ją „lubią” na Facebooku? Europejski projekt rozwoju kawiarni naukowych SciCafé przewiduje kawiarnie w „second life”. Czy popularyzatorzy nadążają za tymi tendencjami?


Fikus_Magdalena

Autorką tekstu jest
Magdalena Fikus

Instytut Biochemii i Biofizyki, Polska Akademia Nauk, Warszawa
e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  

 

Prof. dr hab. Magdalena Fikus jest biologiem. Interesuje ją biologia molekularna, która wyrosła z biochemii, w szczególności makrocząsteczki biologiczne: DNA, RNA, białka. Oznacza to także zainteresowania genetyką molekularną (geny w działaniu) i biotechnologią (zastosowania działania genów). Wicedyrektor warszawskiego Festiwalu Nauki. Przewodnicząca Rady Upowszechniania Nauki PAN. 

 


Dla upowszechniających naukę ostatni okres był ciekawy i pozwala myśleć pozytywnie o przyszłości. Niedługo minie pierwszy rok pracy Centrum Nauki „Kopernik”, ośrodka, który jeszcze zanim wprowadził się do nowego, wspaniałego budynku, już swoimi inicjatywami promieniował na cały kraj. Odbyły się dwa europejskie kongresy stowarzyszeń: centrów nauki ECSITE (w Polsce, w Koperniku) i stowarzyszenia propagatorów nauki EUSEA, w 10. rocznicę powstania w Göteborgu. W Polsce skończyły się wiosenne festiwale nauki (Kraków, Toruń, Bałtycki, Dąbrowa Górnicza i in.). Przed nami jesienne, z Warszawą i Dolnym Śląskiem na czele. Tradycyjnie sukcesem zakończył się warszawski Piknik Naukowy, któremu nie zaszkodził nawet paraliż komunikacyjny miasta z powodu wizyty Baracka Obamy. Zakończyły semestry liczne Uniwersytety Otwarte, III Wieku i powstające coraz liczniej Uniwersytety Dzieci. Zamknęła swój roczny cykl najstarsza polska kawiarnia naukowa „Przekrój nauki” i jak zwykle przebiegał cykl spotkań z nauką nad jeziorem Wdzydze, urocza impreza w lesie, powstała z inicjatywy pracowników PAN i przez nich prowadzona, w ośrodku wypoczynkowym.

 

Jest dobrze!

 

Bogactwo form, terminów, zaangażowanie, wielki zastęp popularyzatorów nauki wspomaganych przez Polskie Radio i niektóre radia komercyjne (wyróżniony w ub.r. Nagrodą Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego i PAP zespół Radia TOK FM), przez prasę codzienną i periodyki (wysoki poziom publikacji w „Gazecie Wyborczej”, „Rzeczpospolitej”, „Przekroju”, „Polityce”), otrzymujących nagrody za najlepszą książkę o nauce (Warszawski Festiwal Nauki z Instytutem Książki), za najlepsze artykuły o nauce (Stowarzyszenie Dziennikarzy Naukowych) – wszystko to świadczy o rozwoju społecznych i publicznych inicjatyw ludzi nauki, którzy nie twierdzą już, że przekazywanie wiedzy publiczności to dla uczonego strata czasu. Jest dobrze!

 

Jeśli jest dobrze, to w mojej głowie dźwięczy sygnał, że trzeba się takiej dziedzinie od nowa przyjrzeć, bo okrzepła i może pogrążyła twórców w samozadowoleniu.

 

W spotkaniach europejskich popularyzatorów zarysowują się nowe trendy. Wtedy gdy zaczynał się wielki ruch festiwalowo-piknikowy (w latach 80. na świecie i pod koniec XX wieku w Polsce), szczytem technicznej komunikacji społecznej były strony www, jeśli się takiej strony nie prowadziło, to się nie istniało. Dziś www jest źródłem potrzebnej informacji, ale przecież nie uznamy tych stron za fascynującą lekturę. Dziś pytamy: Ilu dana impreza ma tych, co ją „lubią” na Facebooku? Czy można ją zobaczyć na YouTube? Kto opisał ją w blogu lub na Twitterze? Nagranie własnej płyty DVD stało się zjawiskiem banalnym. Europejski projekt rozwoju kawiarni naukowych SciCafé przewiduje kawiarnie internetowe, kawiarnie w „second life”. I to wszystko ma być krótko i ekstra, super, cool! Czy popularyzatorzy nauki nadążają za takimi tendencjami?

 

Aktywne myślenie

 

Konferencja ECSITE w Warszawie formalnie dzieliła się tradycyjnie na referaty plenarne i w sekcjach (jeden z plenarnych rozpatrywał casus WikiLeaks!). W sekcjach okazywało się, że po krótkim wprowadzeniu uczestnicy zapraszani byli do tworzenia grup, w których dyskutowano konkretne problemy. Jak pokazywać naukę eksperymentalną? Jak wciągać do zdobywania wiedzy różnorodne grupy wykluczonych? Jak zaznajamiać z nauką dzieci? Ile sztuki w nauce? Jak wykorzystywać społeczne portale? Jak współpracować ze szkołą i nauczycielami? Szukano wspólnie odpowiedzi na takie pytania, ścierały się poglądy wielu (wszystkich) uczestników. Właśnie, dominującym wrażeniem z pracy tej konferencji było to, że wciąga do aktywnego myślenia wszystkich uczestników i uczy ich, jak aktywizować publiczność.

 

Ekspert może się wiele nauczyć, zrozumieć, o co chodzi żądnej wiedzy publiczności. Tylko tak można stworzyć rozsądny program dalszych rozmów ze społeczeństwem. Fot. Sławomir Olzacki

 

Festiwale nauki cenimy, bo pozwalały uczestnikowi „dotknąć” eksperymentu, wykonać i ocenić go samemu. To podejście leży też u podstaw sukcesów centrów nauki. Ale obok zajęć warsztatowych festiwale (w Polsce) proponują wiele wykładów. Wykład to znaczy, że ktoś mądrzejszy ode mnie czegoś mnie naucza, a ja, jak czasu starczy, mogę najwyżej na końcu zadać pytanie. W gruncie rzeczy festiwalu nie interesuje to, co ja myślę, festiwal chce mi udzielić informacji i wiedzy. Interakcja obecna w czasie warsztatów tu prawie nie istnieje.

 

Poznać społeczeństwo

 

Spotkania podczas ECSITE były dla mnie nową formą, w której interakcji podlegają już nie tylko doświadczenia, ale także sposób myślenia. Wyznawcy tych form proponują rozmowy na wybrany temat z taką publicznością, jaka do nas przyszła. Wyobraźmy sobie, że robimy warsztaty o organizmach genetycznie modyfikowanych. Zapytałam prowadzącego zajęcia na kongresie, jak widzi rolę eksperta. Jak można dyskutować o GMO bez podstawowej wiedzy o genach, modyfikacjach genetycznych, kontroli tych zjawisk przez naukę itd. „Nie można – powiedziałam –przystąpić do dyskusji bez wprowadzającego wykładu”. No i już wróciłam do tradycyjnego spotkania festiwalu….

 

Prowadzący warsztat (chyba z bardzo doświadczonego grona Brytyjczyków) powiedział: „Każdy, kto przychodzi na takie spotkanie, ma jakiś pogląd na dany temat. Pozwólmy mu go wypowiedzieć, nie starając się na tym etapie go pouczać. Zdziwiliby się Państwo, ile będzie opinii, a jeszcze bardziej, jakie są motywacje. Nie chodzi o to, żeby wszyscy myśleli tak samo, tylko o to, żeby poznać jak najwięcej różnorodnych poglądów. Nawet ekspert może się wiele nauczyć, na pewno zrozumieć, o co chodzi publiczności (żądnej wiedzy, więc wybijającej się ponad przeciętność) w waszym kraju, w waszym mieście, w waszej okolicy. A jak inaczej można stworzyć rozsądny program dalszych rozmów ze społeczeństwem? Przecież my z góry zakładamy, co ludzie myślą i z góry układamy plan swojego wykładu”.

 

Na progu

 

Bez dialogu społecznego o nauce współczesnemu społeczeństwu trudno się rozwijać. Dotychczasowe formy działań festiwali były odświeżającą nowością, ale może czas pójść o krok dalej. Tym bardziej że istnieją na przykład portale społecznościowe, tak wydajne, jeżeli się umie z nich korzystać! Można stosować bezpośrednie transmisje internetowe, można tworzyć internetowe filmiki. Będą pojawiać się nowe sposoby porozumienia, niedługo wszyscy będą jakoś w sieci. Ta informatyczna rzeczywistość pomoże także rozwiązywać problem miejscowości odległych od dużych ośrodków akademickich, pod warunkiem że zawsze będzie możliwość włączenia się w dyskurs pań i panów w Warszawie, siedząc przed komputerem w Suwałkach. No i dla takich dinozaurów popularyzacji jak ja zostawiłabym też realne spotkania z wybitnymi uczonymi świata i Polski. Bo nic tak nie cieszy jak zobaczenie i posłuchanie „prawdziwego” człowieka, jak podłączenie „prawdziwego” zasilacza.

 

Dotknęłam jedynie jednego wąskiego zakresu przyszłości popularyzacji nauki – dziedziny ważnej też dlatego, że jest ona źródłem prawdziwej przyjemności dla szerokich rzesz naukowców upowszechniających wiedzę. Jestem pewna, że „nowe” stoi na progu, trzeba je tylko zobaczyć.


© Academia nr 1 (25) 2011

 

 

Oceń artykuł
(0 głosujących)

Nie przeocz

Tematy

agrofizyka antropologia jedzenia antropologia kultury antropologia społeczna archeologia archeometalurgia architektura Arctowski arteterapia astrofizyka astronomia badania interdyscyplinarne behawioryzm biochemia biologia biologia antaktyki biologia płci biotechnologia roślin borelioza botanika chemia chemia bioorganiczna chemia fizyczna chemia spożywcza cywilizacja demografia edukacja ekologia ekologia morza ekonomia energia odnawialna etnolingwistyka etnomuzykologia etyka ewolucja fale grawitacyjne farmakologia filozofia finanse finansowanie nauki fizyka fizyka jądrowa gender genetyka geochemia środowiska geoekologia geofizyka geografia geologia geologia planetarna geoturystyka grafen historia historia idei historia literatury historia nauki historia sztuki humanistyka hydrogeologia hydrologia informatyka informatyka teoretyczna internet inżynieria inżynieria materiałowa inżynieria żywności język językoznawstwo kardiochirurgia klimatologia kobieta w nauce komentarz komunikacja kooperatyzm kosmologia kryptografia kryptologia kulinaria kultoznawstwo kultura lingwistyka literatura literaturoznawstwo matematyka medycyna migracje mikrobiologia mineralogia mniejszości etniczne mniejszości narodowe modelowanie procesów geologicznych muzykologia mykologia na czasie nauka obywatelska neurobiologia neuropsychologia nowe członkinie PAN 2017 oceanografia ochrona przyrody orientalistyka ornitologia paleobiologia paleogeografia paleontologia palinologia parazytologia PIASt politologia polityka społeczna polska na biegunach prawo protonoterapia psychologia psychologia zwierząt punktoza Puszcza Białowieska robotyka rozmowa „Academii” seksualność smog socjologia szczepienia sztuka technologia wieś w obiektywie wulkanologia zastosowania zdrowie zoologia zwierzęta źródła energii żywienie

Komentarze

O serwisie

Serwis naukowy prowadzony przez zespół magazynu Academia PAN.Academia Zapraszamy do przysyłania informacji o badaniach, aktualnie realizowanych projektach naukowych oraz imprezach popularyzujących naukę.

 

Dla użytkowników: Regulamin

Pliki cookies

Informujemy, że używamy ciasteczek (plików cookies) w celu gromadzenia danych statystycznych, emisji reklam oraz prawidłowego funkcjonowania niektórych elementów serwisu. Pliki te mogą być umieszczane na Państwa urządzeniach służących do odczytu stron, a korzystając z naszego serwisu wyrażacie Państwo zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Więcej informacji o celu używania i zmianie ustawień ciasteczek w przeglądarce: TUTAJ

Wydanie elektroniczne

Kontakt

  • pisz:

    Redakcja serwisu online
    Academia. Magazyn Polskiej Akademii Nauk
    PKiN, pl. Defilad 1, pok. 2110
    (XXI piętro)
    00-901 Warszawa

  • dzwoń:

    tel./fax (+48 22) 182 66 61 (62)

  • ślij:

    e-mail: academia@pan.pl